Biznes Ludzie Pieniądze

Wydłużenie sesji giełdowej zwiększy koszty. Zapłacą klienci?

Ireneusz Sudak
29.11.2010 , aktualizacja: 29.11.2010 20:38
A A A Drukuj
- Nie jesteśmy maszynami - mówią maklerzy, którzy niechętnie patrzą na wydłużenie sesji giełdowej do ośmiu i pół godziny. Tymczasem dłuższy handel na GPW wymusi zmiany nie tylko w działalności biur maklerskich, ale też banków i funduszy inwestycyjnych. Dzięki zmianom może przybyć kilkaset miejsc pracy
Los 2,3 tys. polskich maklerów przypieczętowała w ubiegłym tygodniu Komisja Nadzoru Finansowego. Już w poniedziałek 3 stycznia sesja giełdowa będzie trwać od godz. 9 do 17.30. O wydłużenie handlu wnioskowała Giełda Papierów Wartościowych. Powód? Dostosowanie godzin trwania sesji do rynku w Londynie, we Frankfurcie i w Nowym Jorku. Dzięki temu inwestorzy z Wall Street będą mogli pohandlować polskimi akcjami w sumie przez dwie godziny.

Ale dla maklerów oznacza to dodatkowe godziny spędzone za biurkiem, a nie w domu. - Już teraz porządny makler instytucjonalny przychodzi do pracy nawet na godz. 7. Na koniec dnia nie wyłącza komputera i nie wychodzi. Trzeba rozliczyć transakcje, czasem wytłumaczyć się z popełnionych błędów itp. Nie jesteśmy automatami - mówi Roland Paszkiewicz, dyrektor Centralnego Domu Maklerskiego Pekao SA. - Wydłużenie sesji wpłynie na: pracowników nadzorujących sesję, księgowych, pracowników oddziałów, czy służb informatycznych. Konieczne będzie przejście na system dwuzmianowy - mówi Marek Pokrywka, dyrektor wydziału operacyjnego Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska.

Wydłużenie sesji wpłynie też na banki. Dziś wiele placówek, w których można złożyć zlecenie, zamyka się o godz. 17. Czy szefowie oddziałów będą musieli wstrzymać się z zamykaniem drzwi na klucz aż do zakończenia handlu na GPW? - Nie mam pojęcia, jak to będzie. Z tym problemem musi sobie poradzić centrala banku - mówi anonimowo pracownik jednego z biur maklerskich w dużej instytucji finansowej.

Wydłużenie sesji nie podoba się też funduszom inwestycyjnym. - Na koniec sesji są największe obroty m.in. ze względu na pokrycie z USA. Planujemy zwiększenie zatrudnienia oraz wprowadzenie zmianowego systemu pracy w zespole dilerów - mówi Magdalena Bielak z biura prasowego funduszy inwestycyjnych Arka BZ WBK.

W sumie wydłużenie sesji wymusi na instytucjach finansowych zatrudnienie kilkuset nowych pracowników: prócz maklerów będą to pracownicy oddziałów i call-center - tak aby przyjmować zlecenia telefoniczne popołudniami. A wzrost liczby pracowników oznacza większe koszty. Kto je pokryje? Albo firmy zacisną pasa, albo podwyższą ceny.

Eksperci przekonują jednak, że innego wyjścia nie było. - Owszem, będzie to kosztowne, ale ten koszt wszystkim się opłaci - mówi Adam Ruciński, wieloletni członek Rady Giełdy i były prezes Związku Maklerów i Doradców.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy