Od mniej więcej południa zirytowani klienci pisali do serwisu Alert24: "Nie działa system online ING, wyłożył się na tyle, że nie można nawet się zalogować". Na stronie internetowej banku można było natomiast przeczytać: "Przepraszamy. W chwili obecnej występują przejściowe trudności z dostępem do serwisu ING BankOnLine. Trwają prace nad usunięciem problemu".
Ewa Szerszeń z biura prasowego banku uspokajała: - System się zawiesił, ale już jest naprawiany. Przewidujemy, że ok. 16 będzie działał. Również około tej godziny zaczną działać karty debetowe i możliwa będzie wypłata z bankomatów. Zapewniała, że dane klientów banku są bezpieczne i awaria nie przybierze takich rozmiarów jak awaria systemu mBanku z 29 listopada. Ale mimo tych zapewnień po południu sytuacja się pogorszyła, bo oprócz niedziałającej strony, bankomatów klienci nie mogli też korzystać z obsługi w oddziałach.
Po godz. 16 sytuacja zaczęła jednak wracać do normy. - Najpierw klienci dostali dostęp do kart, później zaczęły działać bankomaty, a teraz system bankowości elektronicznej - powiedziała Ewa Szerszeń o godzinie 16.30. Wielu zdenerwowanych klientów zapowiedziało, że będą walczyć o odszkodowania. W regulaminie świadczenia przez ING Bank usługi systemu bankowości internetowej podkreślone jest, że "bank odpowiada wyłącznie za udowodnione straty posiadacza rachunku, spowodowane przez nieprawidłowe lub nieterminowe realizowanie przez bank dyspozycji, chyba że są następstwem okoliczności, za które bank nie ponosi odpowiedzialności lub powstały z winy innych jednostek niż bank uczestniczących w realizacji dyspozycji".
W tym jednak przypadku bank przyznał się do błędu. - Dzisiejsza awaria powstała z przyczyn banku - przyznała przedstawicielka banku. Osoby, które czują się poszkodowane, powinny złożyć reklamację. - Jeżeli wszystkie straty zostaną udowodnione, to reklamacje będą rozpatrywane - dodała Ewa Szerszeń.
Do o wiele poważniejszej awarii doszło zaledwie dzień wcześniej w mBanku. Klienci otrzymywali źle opisane przelewy, bank wyłączył możliwość przeglądania historii rachunków, nie można było się też dodzwonić na mLinię. Dopiero wieczorem sytuacja zaczęła wracać do normy. Ale to niejedyna wpadka mBanku. Inną poważną awarię bank przeżył podczas giełdowego debiutu GPW. "System notowań ciągłych nie działa, dostęp do informacji niemożliwy, a mBank chce aspirować do miana porządnego biura maklerskiego - to już kolejny raz. Poważnie zastanawiam się, czy nie zmienić rachunku maklerskiego" - pisali wówczas klienci mBanku na funpage'u na Facebooku. 10 maja bieżącego roku problemy z systemem internetowym oprócz mBanku miał również Polbank i ING. W kwietniu problemy z zalogowaniem do systemu bankowości elektronicznej mieli klienci Pekao i PKO BP. Natomiast w grudniu 2009 r. w internecie pojawił się wirus, który domagał się od klientów PKO BP podawania haseł do sieciowego systemu transakcyjnego. Trojan uruchamiał się przy próbie wejścia na stronę PKO.