Biznes Ludzie Pieniądze

Stadiony budowane na Euro 2012 zarobią na siebie

Piotr Skwirowski
01.12.2010 , aktualizacja: 01.12.2010 20:13
A A A Drukuj
Stadiony budowane z myślą o Euro 2012 to tak naprawdę stadiono-biurowce. Są w stanie na siebie zarobić - przekonywał w środę w czasie zorganizowanej w siedzibie Agory konferencji o zarządzaniu stadionami Krzysztof Sachs, partner w firmie doradczej Ernst & Young.
- 61 z 81 kluczowych inwestycji związanych z Euro 2012 znalazło się w 2010 r. w fazie budowy. Są w tej grupie oczywiście stadiony, ale przeważają inwestycje komunikacyjne: drogowe, lotnicze i kolejowe. Ich wartość sięga 80 mld zł. Także dzięki nim Polska jest dziś największym placem budowy w Europie - mówił w czasie środowej konferencji Marcin Herra, prezes państwowej spółki PL.2012 koordynującej polskie przygotowania do Euro. - Inwestycje związane z Euro 2012 dołożyły się do bardzo dobrego wzrostu naszego PKB w trzecim kwartale. Dlatego te inwestycje są ważne nie tylko w kontekście piłkarskich mistrzostw, które będziemy organizować w naszym kraju, ale też dla całej naszej gospodarki - przekonywał. Jego zdaniem, gdyby nie Euro 2012 na większość budowanych w związku z nim dróg i obiektów musielibyśmy poczekać trzy-pięć lat dłużej. - Turniej to tylko dwadzieścia kilka dni. Dużo ważniejsze jest dziedzictwo, czyli to, co po tym turnieju nam zostanie. Także w infrastrukturze - mówił prezes Herra.



Zostaną nam nie tylko nowe i wyremontowane drogi, dworce czy lotniska, ale także stadiony. - Czy nowe stadiony będą przynosić straty? A może mogą na siebie zarabiać i przynosić zyski? - zastanawiali się eksperci.

- Nowe stadiony są w stanie wygenerować nadwyżkę finansową, choć oczywiście nie tak dużą, by udało się z niej pokryć koszty ich budowy - mówił Krzysztof Sachs. Największe szanse na to mają te stadiony, na których swoje mecze rozgrywają kluby piłkarskie. - Na nowe obiekty chętnie przychodzą kibice. Rosną dochody klubów z tzw. dnia meczu, czyli przede wszystkim ze sprzedaży biletów, karnetów i lóż VIP - mówił ekspert Ernst & Young. Jego zdaniem doskonale to widać na przykładzie nowego stadionu Legii, na którym nie będą wprawdzie rozgrywane mecze Euro, ale już (choć stadion ciągle jest jeszcze w budowie) przychodzi nań znacznie więcej kibiców niż dotąd. - Z szacunkowych wyliczeń wynika, że przychody Legii z "dnia meczu" mogą przekroczyć 40 mln zł. To osiem razy więcej niż dotąd - mówił Krzysztof Sachs. - To ostrożne szacunki - śmiał się Marek Drabczyk, członek zarządu Legii. - Tymczasem na stadionie warszawskiego klubu nie ma tak dużych powierzchni komercyjnych jak na większych stadionach w Gdańsku, Poznaniu i we Wrocławiu, budowanych z myślą o Euro. Te stadiony mogą i mają zarabiać nie tylko na organizacji meczów, koncertów i innych imprez masowych, ale także na wynajęciu powierzchni biurowych, restauracjach, cateringu, organizacji spotkań biznesowych i korporacyjnych oraz konferencji. Dostaną pieniądze ze sprzedaży powierzchni reklamowych, a także praw do nazwy obiektu. - Są położone w świetnych punktach miast, to także ich atut - przekonywał Krzysztof Sachs.



W pomieszczeniach zlokalizowanych na stadionach we Wrocławiu, a także w Gdańsku powstać mają serwerownie komputerowe, w których duże zagraniczne firmy chcą przechowywać dane. - To także będzie potężny zastrzyk finansowy - mówił Michał Janicki, pełnomocnik prezydenta Wrocławia ds. Euro 2012.

- Największy problem jest ze Stadionem Narodowym - uważa Krzysztof Sachs. Na tym stadionie nie będzie grała na co dzień żadna drużyna klubowa. Nie wiadomo nawet, czy reprezentacja narodowa będzie tu rozgrywać wszystkie swoje mecze. - Mimo to ten stadion ma potężny potencjał do generowania nadwyżki finansowej - uważa ekspert Ernst & Young. A to dlatego, że stadion ma ogromną powierzchnię komercyjną, którą będzie wynajmować. Jest też jedynym obiektem, który może być w pełni zadaszony.

- Już teraz zgłaszają się do nas firmy zainteresowane wynajęciem biur i sal konferencyjnych, choć jeszcze przecież nie mamy gotowej oferty - zdradził nam Rafał Kapler, prezes państwowej spółki Narodowe Centrum Sportu nadzorującej budowę Stadionu Narodowego w Warszawie. Tylko jesienią przyszłego roku na Stadionie Narodowym ma się odbyć pięć wielkich imprez, tej rangi co majowy warszawski koncert AC/DC. Stadion będzie wtedy testowany po otwarciu. - Szczegółów nie mogę jeszcze zdradzić - mówi prezes Kapler.

Jego zdaniem po Euro stadion będzie żył codziennie. Co dzień w jego pomieszczeniach będzie 2-3 tys. osób. Rocznie będzie się tu odbywać ponad 300 małych i dużych imprez, spotkań, konferencji. Obok stadionu powstaną inne obiekty sportowe, będą też hotele i sklepy.

- W 2008 r. nie mieliśmy w Polsce ani jednego nowoczesnego obiektu sportowego. W grudniu 2011 r. będziemy mieli najnowocześniejszą infrastrukturę sportową w Europie - przekonuje Rafał Kapler z NCS. Bo w budowie albo już ukończone są nie tylko stadiony na Euro, ale też nowoczesne obiekty piłkarskie w Krakowie (aż dwa), Zabrzu, Gliwicach, Białymstoku, Lubinie, Kielcach...

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos