Biznes Ludzie Pieniądze

Świat drży o strefę euro. Włochy też zagrożone?

Leszek Baj
01.12.2010 , aktualizacja: 01.12.2010 20:38
A A A Drukuj
Grecja i Irlandia już dostały wielomiliardową pomoc, ekonomiści stawiają, że nie obejdzie się bez niej też Portugalia. Hiszpania ciągle walczy. A spekulanci już patrzą na kolejny kraj - Włochy. Ekonomiści liczą, że z pomocą przyjdzie Europejski Bank Centralny i zacznie skupować obligacje krajów strefy euro
Kraje strefy euro na cenzurowanym
Kraje strefy euro na cenzurowanym
Kryzys w strefie euro zatacza coraz szersze kręgi. Grecy dostali w maju tego roku pożyczkę w wysokości 110 mld euro, Irlandczycy niedawno - 85 mld euro. Zdaniem analityków kolejna będzie Portugalia. Niektórzy sądzą, że bez pomocy nie obejdzie się też Hiszpania. Do tej pory inwestorzy dość łaskawie patrzyli na gospodarkę włoską. Ale we wtorek oprocentowanie włoskich dziesięcioletnich obligacji sięgnęło niemal 4,7 proc., było więc o 2 pkt proc. wyższe niż niemieckich. Dla Włoch rosnący koszt zadłużania się stanowi poważny problem. W ciągu najbliższych trzech lat muszą pożyczyć z rynku około 800 mld euro, by refinansować dług.

Włosi przez kryzys przeszli stosunkowo gładko. Co prawda gospodarka w zeszłym roku skurczyła się aż o 5 proc., ale deficyt sektora finansów publicznych wzrósł tylko do poziomu 5,3 proc., więc o cały punkt procentowy mniej niż średnia w strefie euro. - Włoska gospodarka jest dużo bardziej zbilansowana. Włoski deficyt w stosunku do PKB jest niższy niż w Portugalii czy Irlandii. A sektor bankowy, w odróżnieniu od irlandzkiego, jest zdrowy - mówi "Gazecie" Marco Valli, ekonomista UniCredit w Mediolanie. Problemem jest dług publiczny, który w 2009 r. był najwyższy w UE - przekraczał 1,7 bln euro.

Ekonomiści nie mają wątpliwości, że w razie kłopotów Hiszpanii czy Włoch jakikolwiek pakiet pomocowy może okazać się zbyt mały. Hiszpania to czwarta gospodarka strefy euro stanowiąca 11,7 proc. jej PKB. Włoska gospodarka stanowi niemal jedną szóstą PKB strefy euro.

Zaogniona sytuacja w eurolandzie coraz bardziej martwi Amerykanów. We wtorek późnym wieczorem Waszyngton podał, że wyśle do Europy swojego specjalnego przedstawiciela Laela Brainarda, podsekretarza skarbu zajmującego się sprawami międzynarodowymi. Ekonomiści liczą, że po czwartkowym posiedzeniu przedstawiciele Europejskiego Banku Centralnego ogłoszą plan ratowania kondycji krajów strefy euro polegający na skupie z rynku obligacji skarbowych.

Tymczasem kraje południowej Europy robią wszystko, by pokazać, że poradzą sobie z kryzysem. Hiszpański rząd ogłosił właśnie rozszerzenie programu prywatyzacji (chce sprzedać m.in. udziały w lotniskach w Madrycie i Barcelonie) i ograniczenie zasiłków dla bezrobotnych. Portugalczycy stawiają na ułatwienia eksportowe, które mają ożywić wzrost gospodarczy i pomóc ograniczyć zadłużenie.

Wczoraj rządowi w Lizbonie udało się sprzedać 12-miesięczne bony skarbowe warte 500 mln euro. Ale ich oprocentowanie skoczyło do niemal 5,3 proc. z 4,8 proc. dwa tygodnie wcześniej. A agencja Standard & Poor's podała, że rozważa obniżenie oceny wiarygodności kredytowej Portugalii.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów