"Nie mam czasu na seks, a co dopiero na banki, PIN-y, przelewy i inne pieprzoty. Teraz to wszystko robi za mnie Inteligo. A ja? Mogę śpiewać!" - mówi w trwającym pół minuty spocie Maria Peszek. Abstrahując od kontrowersji, które wzbudza sama artystka (jej twórczość nie wszystkim kojarzy się dobrze), to również reklama, jeśli głębiej się jej przyjrzeć, jest nielogiczna. Bo bank internetowy jest właśnie po to, by klient mógł zrobić sobie sam przelew lub sprawdzić saldo. To bank samoobsługowy. A jak ktoś chce, by inni wykonywali operacje bankowe za nich, powinien iść to tradycyjnego oddziału.
Ale może artyści mają prawo do braku logiki?
Oferta? "0 zł za konto, 0 zł za krajowe przelewy zlecane przez internet i 0 zł za kartę przy transakcjach 100 zł miesięcznie" - widzimy na ekranie, w czasie gdy przemawiają Peszek lub Smolik. Karta przestaje jednak być darmowa, jeśli w ogóle nie używamy jej w sklepach - wtedy bank zabierze 4 zł miesięcznie za to, że mamy ją w portfelu.
A inne prowizje, o których nie mówi się w reklamie? Każdy przelew wykonywany z pomocą telefonicznego konsultanta to 5 zł prowizji. Darmowe są tylko te zlecane samodzielnie przez klienta. Jeśli chcemy, by bank wysyłał SMS-y powiadamiające o każdej transakcji - zapłacimy dodatkowo 5 zł miesięcznie.
Darmowe wypłaty ze wszystkich bankomatów w Polsce i za granicą są możliwe tylko po opłaceniu abonamentu "Bankomaty bez granic" za 4 zł miesięcznie. Bank nie ceni osób niezdecydowanych. Jeśli się z tego abonamentu wycofamy, a później chcemy go włączyć ponownie - zapłacimy już 6 zł.
Nie mając takiego abonamentu, lepiej w ogóle nie jedźmy z kartą Inteligo za granicę, bo wypłaty z bankomatów w innych krajach będą drogie - bank zabierze 3 proc. kwoty wypłaty, ale nie mniej niż 10 zł. Czyli wypłacając równowartość 500 zł, zapłacimy aż 15 zł prowizji.
Mimo tych wszystkich prowizji konto Inteligo dla większości klientów jest darmowe.
.