Biznes Ludzie Pieniądze

Fed gotów drukować więcej dolarów. Giełdy i surowce w górę

is, Reuters
06.12.2010 , aktualizacja: 06.12.2010 14:31
A A A Drukuj
- Och, to oczywiste, że możemy skupić więcej niż 600 mld dol. - powiedział w wywiadzie telewizyjnym Ben Bernanke. Szef Fed bronił przeprowadzonych do tej pory planów ratunkowych. - Gdyby nie one, bezrobocie sięgnęłoby 25 proc. Wypowiedzi Bernankego wspierają europejskie parkiety i windują ceny surowców. Za baryłkę ropy trzeba płacić najwięcej od 26 miesięcy.
3 listopada szef Fed ogłosił, że wykupi do połowy 2011 r. 600 mld dol. rządowych obligacji od banków. Ma to pomóc utrzymać i tak niewielkie ożywienie gospodarcze w USA. W weekend Bernanke zapowiedział, że jeśli program nie przyniesie spodziewanych efektów, Fed gotów jest dodrukować jeszcze więcej dolarów. - Och, to oczywiste, że możemy skupić więcej niż 600 mld dol. - powiedział Bernanke.

W wywiadzie dla telewizji CBS szef Fed bronił ponadto dotychczasowych działań antykryzysowych i odpierał krytykę republikańskich kongresmenów. - Boją się, że spowodujemy wzrost inflacji i napływ kapitału spekulacyjnego na Wall Street, a nie pomożemy gospodarce. Tymczasem ryzyko inflacji jest wyolbrzymione. Jestem w 100 proc. pewny, że Fed będzie w stanie zapobiec wzrostowi cen poprzez podniesienie stóp procentowych wtedy, gdy zajdzie taka potrzeba - mówił Bernanke, który stwierdził, że gdyby nie "nadzwyczajny" program ratowania banków i innych firm, bezrobocie sięgnęłoby 25 proc.

- Kiedy gospodarka rozwija się w tempie 2,5 proc. rocznie, to dużo za mało, żeby tworzyć nowe miejsca pracy. By utrzymywać wzrost gospodarczy na wysokim poziomie, musimy sprawić, żeby konsumenci i przedsiębiorcy wydawali więcej pieniędzy. Potrzebujemy jeszcze 4-5 lat, zanim liczba bezrobotnych spadnie do poziomu 5-6 proc. - powiedział Bernanke.

Po jego wypowiedzi światowi inwestorzy zacierają ręce, bo więcej dolarów na rynku to więcej okazji do wzrostu cen różnych aktywów - od surowców po papiery wartościowe. - Inwestorzy otrzymali od decydentów jasny sygnał, że chcą oni zapewnić trwałe odbicie gospodarcze - powiedział główny strateg Brewin Dolphin Mike Lenhoff.

Efekty już widać - cena ropy naftowej osiągnęła w poniedziałek najwyższy poziom od czasu upadku banku Lehman Brothers we wrześniu 2008 r. Na razie jednak entuzjazm inwestorów hamują obawy o bankructwo kolejnego kraju w strefie euro. W Europie przed południem najwięcej - po ok. 2 proc. - traciły akcje banków BNP Paribas, Société Générale, UniCredit i Deutsche Bank. Dla porównania z wielkich koncernów najlepiej radziły sobie firmy motoryzacyjne - Volkswagen i Renault.

Czytaj aktualny komentarz giełdowy: Poniedziałek, 13.30. Ciekawa sesja na giełdzie. Złoty ostro w dół

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy