Pilotowi Morganowi Fischerowi nie spodobały się wrześniowe pomysły Michaela O'Leary. Szef Ryanair proponował między innymi, by w ramach oszczędności miejsce drugiego pilota zajął komputer. W przypadku awaryjnego lądowania za sterami miałaby według niego zasiąść specjalnie do tego przeszkolona stewardesa.
Fischer
w liście do "The Financial Times" ostro skrytykował pomysły swojego szefa. Zasugerował też, że największą oszczędnością dla firmy byłoby zastąpienie samego O'Leary'ego przez członka personelu pokładowego z jego rocznym wynagrodzeniem na poziomie 13,2 tys. euro netto.
Jak wynika
z informacji "FT" kapitan Fischer nie pracuje już dla Ryanair. W wyniku zamknięcia bazy w Marsylii pilot miał zostać przeniesiony do innej bazy. Kiedy większość jego kolegów dostała propozycję transferu do Włoch, Hiszpanii czy Portugalii, jemu zaproponowano Litwę, a dokładnie Kowno. Mieszkający wraz z rodziną na południu Francji pilot odmówił.
- Kowno uchodzi wśród pilotów Ryanair za Syberię. Wysyłanie w ten region jest niepopularne. To koniec świata, na dodatek z zupełnie innym językiem. Jesteś w Europie Wschodniej, a wynagrodzenie jest naprawdę kiepskie - tłumaczy jeden z kolegów Fischera.
Sam pilot nie wydał żadnego oświadczenia w tej sprawie. Ryanair tłumaczy, że nie komentuje decyzji zawodowych swoich pracowników. Rzecznik linii Stephen McNamara zapewnia jednak, że większość pilotów z bazy w Marsylii nie podała preferencji co do kierunku przeniesienia, dlatego została skierowana do Hiszpanii, Włoch, Wielkiej Brytanii i na Litwę.