Biznes Ludzie Pieniądze

Trudna prywatyzacja. Setki małych firm w rękach skarbu państwa

Konrad Niklewicz
07.12.2010 , aktualizacja: 07.12.2010 20:53
A A A Drukuj
W cieniu wielkich transakcji - sprzedaży koncernu Enea albo puławskich Azotów - Ministerstwo Skarbu od trzech lat mozolnie próbuje sprzedać setki mniejszych przedsiębiorstw
Fabryka osłonek białkowych Fabios
Fot. Tomasz Wiech / AG
Fabryka osłonek białkowych Fabios
Nie wiedzieć czemu, przez lata skarb pozostawał właścicielem licznych pekaesów, drukarni, zakładów produkujących sieci rybackie, ferm tuczników i innych "przedsiębiorstw konserwacji urządzeń wodnych". Do rządowego planu prywatyzacji wpisano aż 400 takich spółek.

W tym roku udało się sprzedać 15. Np. za 12,1 mln zł sprzedano uzdrowisko Wieniec w Wieńcu-Zdroju, a za 14 mln zł Strzegomskie Zakłady Mechaniczne "ZREMB". Rekordową transakcją była sprzedaż Fabryki Osłon Białkowych "Fabios" (prawie 80 mln zł). W sumie ze sprzedaży małych i średnich spółek udało się uzyskać nieco ponad 112 mln zł. Mało? Dużo? I tak lepiej niż w 2009 r. - Z powodu kryzysu ubiegły rok był katastrofalny dla rynku. W ogóle nie można było znaleźć kupców - mówi Maciej Wewiór, rzecznik resortu skarbu.

W tym roku jest już lepiej. Ale i tak wiele wystawionych na sprzedaż firm nie znalazło nabywcy. Do końca listopada porażką zakończyło się aż 159 prób sprzedaży. - Jeżeli chodzi o nakład pracy, to często jest tak, że sprzedaż małej firmy wymaga tyle samo wysiłku co sprzedaż dużego koncernu - przypomina Wewiór. MSP będzie jeszcze podejmowało kolejne próby sprzedaży mało atrakcyjnych firm, ale jeśli one zawiodą, los spółek będzie przesądzony. - Jeżeli nie uda się znaleźć chętnego, a spółka nie radzi sobie na rynku, zapadnie decyzja o likwidacji - mówi rzecznik.

Równolegle z małymi spółkami Ministerstwo Skarbu państwa pozbywa się tzw. resztówek, czyli mniejszościowych (niekiedy bardzo mniejszościowych) pakietów udziałów i akcji w spółkach, także tych notowanych na warszawskiej giełdzie.

Tajemnicą poliszynela było to, że przez lata tych resztówek nie sprzedawano, bo dzięki ich posiadaniu skarb państwa mógł wpychać do rad nadzorczych tych firm "krewnych i znajomych królika". Gdy minister skarbu Aleksander Grad obejmował urząd, w portfelu MSP były aż 162 resztówki, w tym 32 w spółkach giełdowych (każda była mniejsza niż 5 proc. akcji, nie dawała więc żadnego wpływu na zarządzanie, jedynie możliwość wciskania się do rady nadzorczej).

Dopiero w listopadzie udało się sprzedać ostatnią z "giełdowych" resztówek: 5652 akcje BBI Capital NFI SA (0,01 proc. kapitału) sprzedano za oszałamiającą kwotę 10,3 tys. zł. Ale były też poważniejsze transakcje. 4,05 proc. w banku Pekao SA poszło za 1,434 mld zł.

W 2009 r. właściciela zmieniło m.in. 1,95 proc. akcji Cersanitu (43,9 mln zł), 0,02 proc. Budimexu (304 tys. zł) i 5 proc. Mondi Packaging Paper Świecie (167 mln zł). W 2010 r. sprzedano 0,04 proc. Orbisu SA (729 tys. zł), 0,29 proc. Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych (1,26 mln zł) i - przede wszystkim - 4,15 proc. (884 mln zł). Najmniejszą, rekordową resztówką było 0,000006 proc. kapitału (!) w banku Millennium sprzedane za... 145 zł.

Łączny dochód ze sprzedaży mniejszościowych udziałów w spółkach przekroczył 3,18 mld zł.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów