Trudno się nie zgodzić z faktem, że Facebook nie podlega jurysdykcji GIODO. Co zatem można zrobić, by polscy użytkownicy byli świadomi zagrożeń dla ich danych, które chętnie udostępniają w tym portalu społecznościowym? - zastanawia się Michał Sztąberek - prezes iSecure, firmy doradczej specjalizującej się w zagadnieniach ochrony danych osobowych
Myślę, że najlepszym rozwiązaniem dla GIODO mogłaby być jakaś kampania informacyjna, dzięki której będzie można dotrzeć z odpowiednim przekazem do internautów i uczulić ich na pewne kwestie związane z prywatnością w internecie.
Natomiast, wracając do kwestii jurysdykcji, warto w tym miejscu wspomnieć, że także polskie firmy korzystają z danych osobowych użytkowników Facebooka, np. poprzez umieszczane tam aplikacji czy gier. I tu wydaje się, że możliwości GIODO są już znacznie większe, zwłaszcza w sytuacji, gdyby doszło do przestępstwa związanego np. z nielegalnym przetwarzaniem danych osobowych.
Dla porównania, niezłym przykładem może być Nasza Klasa.pl (obecnie nk.pl), która w moim przekonaniu dobrze przygotowała się do zmiany regulaminu, tak by odbyło się to w zgodzie z obowiązującymi przepisami.
Dla mnie najcenniejsze jest jednak to, że GIODO dostrzega problem związany z portalami społecznościowymi, a to może oznaczać, że za jakiś czas doczekamy się porządnej nowelizacji, która dotyczyłaby właśnie tego typu zagadnień.
Zresztą, oprócz portali społecznościowych, także inne usługi świadczone w internecie interesują generalnego inspektora ochrony danych osobowych. Jakiś czas temu głośno było na temat usługi oferowanej przez giganta z Mountain View, a mianowicie Google Street View, która polegała m.in. na tym, że pracownicy tej korporacji robili zdjęcia, na których pojawiali się przechodnie, ich domy czy też numery rejestracyjne samochodów. Akurat w tym przypadku GIODO odniosło sukces w walce o prywatność, bo urząd nie zaakceptował pomysłu, by źródłowe zdjęcia ulic, które są zamieszczane w internecie, Google przechowywał na swoich serwerach przez 12 miesięcy.
Wszystko to nie zmienia jednak tego, że aktualna ustawa o ochronie danych osobowych to akt z 1997 r., a kto wówczas myślał, że internet A.D. 2010 będzie wyglądał tak, jak wygląda?