W rankingu Mińsk uplasował się na drugim miejscu. Jest zaraz po stolicy Indii, a przed Pekinem i Moskwą.
W stolicy Białorusi za kilometr jazdy taksówką trzeba zapłacić od 900 rubli białoruskich, czyli czyli około 90 groszy. W mieście jest około 15 dużych przewoźników, łącznie z pięcioma tysiącami samochodów. Taksówkami jeżdżą tam prawie wszyscy. W dzień powszedni są ludzie spóźniający się do pracy czy rodzice odwożący dzieci do szkoły, w weekend - klienci restauracji i dyskotek.
W Mińsku są także dwukrotnie droższe od zwykłych taksówki VIP. Ich właściciele chwalą się lepszymi
samochodami i lepszą obsługą.
Taksówkarze skarżą się jednak, że przeciętna cena przejazdu jest tak naprawdę zaniżona. I, że biorąc pod uwagę koszty benzyny powinna wynieść ponad 2 tys. rubli za kilometr, czyli około 2 złotych).
Niedługo po tym, jak media podały wiadomość o amerykańskim rankingu, większość taksówkarzy podniosła ceny. Teraz wahają się one, u dziesięciu przewoźników, od 1000-1580 rubli.