Biznes Ludzie Pieniądze

PZU odmawia wypłaty odszkodowania za maszty "Fryderyka Chopina"

Marcin Bojanowski
13.12.2010 , aktualizacja: 12.12.2010 22:29
A A A Drukuj
Sztorm, który zniszczył maszty żaglowca "Fryderyk Chopin", dotarł nad PZU i sieje spustoszenie. O ile statek po remoncie wyruszy w dalszy rejs, o tyle ubezpieczeniowy gigant długo może jeszcze walczyć z falami po decyzji o odmowie wypłaty odszkodowania
Fryderyk Chopin
Fot. AP
Fryderyk Chopin
Żaglowiec
Żaglowiec "Fryderyk Chopin"
Żaglowiec
Fot. AP/
Żaglowiec "Fryderyk Chopin"
Żaglowiec
Fot. Artur Kubasik / Agencja Gazeta
Żaglowiec "Fryderyk Chopin"
Żaglowiec
Żaglowiec "Fryderyk Chopin"
29 października. Żaglowiec "Fryderyk Chopin" traci oba maszty podczas sztormu na Atlantyku około 150 km na południowy zachód od wysp Scilly leżących u wybrzeży Wielkiej Brytanii. - To była sekunda, nawet nie było słychać huku - opowiada Iwo Wojcieszak, 14-latek spod Poznania, który pełnił wachtę na pokładzie, gdy łamał się pierwszy maszt.

Nikt z 47-osobowej załogi, w tym 36 gimnazjalistów biorących udział w "Szkole pod żaglami", nie jest ranny. - Paniki nie było - zapewniają. Na pomoc "Chopinowi" ruszają statki znajdujące się w okolicy. Po kilku godzinach od wypadku żaglowiec jest już holowany do brzegu przez rybacki kuter. Potem jego właściciel zażąda za to 300 tys. dolarów.

Cumują w kornwalijskim porcie w Falmouth. Uczniowie ani myślą wracać do kraju. Chcą zostać w Anglii i pomóc przy naprawie żaglowca, a potem zgodnie z planami popłynąć na Karaiby. - Maszty można naprawić - przekonuje kapitan Dominik Pietrowski, przedstawiciel armatora - Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji.

Remont w brytyjskiej stoczni Pendennis ma potrwać dwa i pół miesiąca. Może kosztować więcej niż milion złotych. Podobnie jak w polskich stoczniach, a rejs do kraju przy takiej pogodzie byłby zbyt niebezpieczny. - Czekamy tylko na promesę od ubezpieczyciela, która umożliwi rozpoczęcie remontu - tłumaczy kpt. Pietrowski.

Gimnazjaliści muszą wrócić do domów. - Wyruszą w rejs w drugim semestrze - obiecuje kapitan Krzysztof Baranowski, szef "Szkoły pod żaglami". Legenda polskiego żeglarstwa. Pierwszy Polak, który dwukrotnie opłynął samotnie kulę ziemską.

30 listopada

Mija miesiąc od wypadku. PZU - ubezpieczyciel "Fryderyka Chopina" - zaprasza do swojej warszawskiej siedziby przedstawicieli armatora. - Podjęliśmy decyzję o odmowie wypłaty odszkodowania - informuje ubezpieczyciel. W uzasadnieniu napisze: "Nie zaszło żadne ze zdarzeń wymienionych w umowie ubezpieczenia, które byłoby podstawą do przyjęcia przez ubezpieczyciela odpowiedzialności odszkodowawczej".

Decyzja zapadła w PZU na najwyższym szczeblu. Kilka dni przed spotkaniem z armatorem zebrał się w tej sprawie zarząd spółki. Rozmawiano o konsekwencjach odmowy - medialnej burzy i oburzeniu klientów - bo rejs relacjonowały największe telewizje - opowiedział nam jeden z uczestników tego spotkania.

Rozważano wykorzystanie specjalnego przepisu pozwalającego na wypłatę odszkodowania w szczególnych okolicznościach. - Nie możemy stosować podwójnych standardów. Prywatny statek należący do prywatnej szkoły nie jest dobrem narodowym - miał zdecydować prezes PZU Andrzej Klesyk.

Zarząd ubezpieczyciela uznaje, że do sprawy można wrócić, jeżeli postępowanie Izby Morskiej w Szczecinie przyniesie nowe dowody lub informacje. PZU gotowe jest za to podpisać umowę patronacką lub sponsorską ze "Szkołą pod żaglami" kapitana Baranowskiego, dzięki której możliwe byłoby sfinansowanie remontu "Chopina" lub dokończenie rejsu na innym statku.

Taką propozycję przedstawiono armatorowi na spotkaniu. Pozostała bez odpowiedzi. - Nie padły żadne konkrety - tłumaczyli później przedstawiciele uczelni.

Kilka godzin później kapitan Krzysztof Baranowski zadzwonił do TVN 24. - PZU nie chce płacić za remont żaglowca. Brzmi to bardzo niepokojąco. Statek jest ubezpieczony w PZU od 20 lat. Sam go ubezpieczałem. Może to oznaczać, że pójdzie na żyletki - ostrzega.

Materiał z tego robią Fakty TVN. Gotuje się Facebook. W grupie fanów żaglowca najłagodniejszy komentarz to „fok im w grota”. Fok to maszt z przodu żaglowca, grot to maszt tylny. Skojarzenia nasuwają się same. Żeglarze rozpoczynają też akcję „Postaw piwo »Chopinowi «”. Zamiast wypić jedno piwo, wpłaćmy 9 zł na konto „Szkoły pod żaglami” na remont żaglowca - apelują.

Sekretarz generalny Polskiego Związku Żeglarskiego Zbigniew Stosio informuje, że wymawia PZU (ubezpieczał żeglarzy) dotychczasowe polisy i przenosi je do konkurencji. Dotyczy to paru tysięcy żeglarzy. - Nie rozumiem tej decyzji. Zamiast na tych umowach zarabiać, jeszcze do nich dokładaliśmy, bo traktowaliśmy je jako pomoc dla związku - mówi osoba z kierownictwa ubezpieczyciela.

4 grudnia

- Decyzja ubezpieczyciela jest zdumiewająca - powtarza kapitan Baranowski na konferencji prasowej. Przypomina, że przed laty sam zabiegał o to, by "Chopin" był ubezpieczony właśnie w PZU. - Nawet występowałem za darmo w reklamówce PZU - dodaje.

W ręku ma uzasadnienie odmowy wypłaty odszkodowania. Mówi, że nastąpiło nieporozumienie. - Termin "heavy weather" przetłumaczono jako "nadzwyczajne warunki pogodowe". To kardynalny błąd, bo "heavy weather" to po prostu warunki sztormowe. A te zaczynają się od siedmiu w skali Beauforta - tłumaczy.

Jako dowód pokazuje dwie książki - "Heavy weather" klasyka Adlera Cole'a i jej polskie tłumaczenie zatytułowane "Żeglowanie w warunkach sztormowych". - Kanclerz powiedział mi, że płacimy [PZU] 50 tys. zł. Przez 20 lat, to chyba się uzbierało na te maszty, które trzeba zreperować - pyta kapitan.

To samo mówią specjaliści Stowarzyszenia Ekspertów Morskich w Szczecinie. Kapitan Żeglugi Wielkiej Andrzej Kryżan uważa, że stanowisko PZU, jakoby sztorm ośmiu-dziewięciu w skali Beauforta był zbyt mały, żeby zakwalifikować go do tego, co Anglicy nazywają "heavy weather", "nosi znamiona matactwa ubezpieczeniowego".

- Klauzula "heavy weather" określa warunki pogodowe, które muszą być cięższe i trudniejsze niż te, których doświadczony kapitan statku mógł się w tym miejscu o tej porze roku spodziewać - mówi Mariusz Sarnowski z PZU. Według niego tam, gdzie płynął "Chopin", warunki nadzwyczajne i niespodziewane to siła wiatru wyższa niż dziewięć stopni w skali Beauforta i fale powyżej siedmiu metrów wysokości.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    81 głosów