Od stycznia do października 2010 r.
Facebook zarobił na czysto 355 mln dol., a jego przychody sięgnęły 1,2 mld dol. Dane te znalazły się w memorandum rozesłanym przez bank Goldman Sachs do grupy wybranych inwestorów. Tych przybywa tak szybko, że już zapewne w tym roku spółka zacznie publikować wyniki finansowe, choć nie jest notowana na giełdzie. Zgodnie z amerykańskim prawem firmy prywatne mające więcej niż 499 udziałowców muszą regularnie publikować swoje dane.
Niedawno Facebook podjął próbę ominięcia tej zasady, nawiązując współpracę z bankiem Goldman Sachs, który utworzył specjalny fundusz dla tych, którzy chcą inwestować w największy serwis społecznościowy świata. John Cassidy, publicysta tygodnika "New Yorker", opublikował w blogu list otwarty do Mary Schapiro, szefowej amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych (SEC). "Mary, po raz kolejny chłopaki i dziewczyny z Goldman Sachs próbują zakpić z ciebie i twoich kolegów" - pisał. Jego zdaniem ruch banku ma pozwolić założycielowi Facebooka "zjeść ciastko i mieć ciastko", czyli pozyskiwać kapitał od coraz większej grupy inwestorów zewnętrznych, unikając giełdy.
W memorandum inwestycyjnym Goldman Sachs zapowiedział, że Facebook zacznie regularnie publikować wyniki finansowe od kwietnia 2012 r. Jednak nie wynika z tego jednoznacznie, że do tego czasu spółka ma zadebiutować na giełdzie. Zdaniem "Wall Street Journal" Mark Zuckerberg będzie miał ogromną pokusę wejścia na rynek publiczny. W połowie 2009 r. jego firmę wyceniano na 10 mld dol., ale po tym, gdy Goldman Sachs wyłożył na udziały w Facebooku 450 mln dol., a rosyjski fundusz DST - kolejne 50 mln dol., wycena serwisu podskoczyła do 50 mld dol.
Lou Kerner z Wedbush Securities nie jest zaskoczony wysokością przychodów Facebooka. - Zaskoczeniem jest rentowność. Pokazuje to, że marże Facebooka mogą przekroczyć marże
Google'a - mówi Kerner.
Założony sześć lat temu w akademiku na Harwardzie portal społecznościowy coraz skuteczniej walczy o czas internautów i pieniądze reklamodawców z Google czy Yahoo!. Jednak z nieaudytowanych sprawozdań finansowych nie wynika, w jaki dokładnie sposób gigant zarabia pieniądze.
Ale wszystko wskazuje na to, że Facebook jest obecnie najbardziej pożądaną spółką na rynku niepublicznym. Pokazała to oferta rosyjskiego holdingu internetowego Mail.ru Group prowadzona m.in. przez Goldman Sachs. - Popyt na papiery Rosjan był szalony, bo inwestorzy kupowali nie rosyjski internet, lecz Facebook - powiedział "Gazecie" analityk jednego z londyńskiego biura jednego z największych banków inwestycyjnych.
Inne serwisy społecznościowe chcą wejść na giełdę, nim zrobi to Facebook. Ewentualna oferta giganta może bowiem wyczerpać środki i zainteresowanie inwestorów innymi firmami z tego segmentu rynku. Według nieoficjalnych informacji agencji Reuters już w pierwszym kwartale tego roku na giełdzie ma zadebiutować LinkedIn, kierujący usługi do profesjonalistów. Spółka wybrała już banki do przeprowadzenia oferty, są wśród nich Morgan Stanley, Bank of America oraz JPMorgan. - Wejście na giełdę jest jednym ze scenariuszy, które rozważamy - powiedział rzecznik LinkedIn, odmawiając dalszych komentarzy. Serwis ten ma 85 mln użytkowników i na podstawie obrotu jego akcjami na rynku pozagiełdowym może być wyceniony na blisko 2,2 mld dol. Wśród jego udziałowców są fundusze inwestycyjne, jak Sequoia Capital, Greylock Partners oraz bank Goldman Sachs.