Bułgarski parlament zdecydował o przeniesieniu części oszczędności z prywatnych funduszy emerytalnych do państwowego systemu. Zdobyte pieniądze przeznaczy na wypłatę bieżących emerytur
Początkowo politycy chcieli wyczyścić kasy funduszy (jest tam 237 mln euro) do zera. Zrezygnowali po protestach Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Zdecydowali, że do państwowego funduszu przeniosą tylko oszczędności osób, które będą przechodziły na wcześniejszą emeryturę w następnych czterech latach.
To m.in. górnicy i piloci, którzy odkładają na starość w specjalnych funduszach emerytalnych. Ich oszczędności - ponad 50 mln euro - trafią do odpowiednika polskiego ZUS, który będzie wypłacał im świadczenia do 2015 r. Potem zaczną to robić fundusze emerytalne.
Jednocześnie parlament podniósł składkę emerytalną, ograniczył możliwość przechodzenia na wcześniejsze emerytury i wydłużył wiek emerytalny. Wzrośnie on stopniowo od 2021 r. z 63 do 65 lat dla mężczyzn i z 60 do 63 lat dla kobiet.
- Jeżeli byśmy tego nie zrobili, cały system mógłby zbankrutować - powiedział minister pracy Totyo Mladenov. Dzięki temu, a także podwyżce pensji minimalnej i spodziewanemu wzrostowi zatrudnienia dziura w państwowym systemie - sięgająca dzisiaj ponad 1 mld euro - ma zniknąć do 2016 r. A przez kolejne 20 lat ów fundusz nie będzie musiał się zadłużać.
Prywatne fundusze działają w Bułgarii od dekady. Oszczędza w nich 1,7 mln osób, z czego ok. 100 tys. w funduszach dla pracowników uprawnionych do wcześniejszej emerytury.
Bułgaria to kolejny kraj po Węgrzech, który sięga po oszczędności przyszłych emerytów, aby mieć pieniądze na bieżącą wypłatę świadczeń. Wczoraj węgierski parlament uchwalił ustawę pozwalającą na przeniesienie środków z prywatnych funduszy z powrotem do państwowego systemu.
Obniżenie składki do OFE lub jej czasowe zawieszenie rozważa też polski rząd. Decyzję ma podjąć jeszcze w tym tygodniu.