W swojej karierze King odpytywał praktycznie wszystkich wielkich tego świata - jego gośćmi byli m.in. wszyscy amerykańscy prezydenci od czasu Geralda Forda, założyciel "Playboya" Hugh Heffner, znany bokser Mike Tyson czy palestyński przywódca Jaser Arafat. W czasie swojej ponad 50-letniej pracy King przeprowadził ponad 40 tys. wywiadów. - Będzie nam brakowało jego śmiechu i jego głupich szelek - komentuje dziennikarka "Washington Post TV" Lisa de Moraes. Szelki to jeden ze znaków rozpoznawczych Kinga, który pod koniec czerwca ogłosił, że przechodzi na emeryturę. Prowadzony przez niego "Larry King Live" trafił w ubiegłym roku do Księgi
rekordów Guinnessa jako "najdłużej trwający talk-show prowadzony nieprzerwanie przez tę samą osobę".
Znany prezenter tłumaczył swoją decyzję, mówiąc, że chciałby więcej czasu spędzać ze swoją rodziną, jednak rzeczywistym powodem odejścia ze stacji była drastycznie spadająca oglądalność jego programu. W ostatnich latach widownia Kinga kurczyła się, a pole zdobywały podobne programy emitowane w konkurencyjnych telewizjach informacyjnych Fox News i CNBC.
Larry King zaprzecza temu, że odchodzi na emeryturę. W myśl obowiązującej do końca przyszłego roku umowy z CNN zrobi on przynajmniej cztery specjalne programy na zlecenie tej stacji.
Od stycznia pasmo i program po Larrym Kingu przejmie Piers Morgan - brytyjski dziennikarz szerzej znany jako juror w amerykańskiej i brytyjskiej edycji programu "Mam talent". - Śledziłem program Larry'ego Kinga przez ostatnie 25 lat i marzyłem o chwili, kiedy będę mógł wejść w... szelki człowieka, którego uważam za najlepszego telewizyjnego prezentera ze wszystkich - powiedział Morgan.
Ostatni program "Larry King Live" zostanie wyemitowany już w czwartek (polscy widzowie będą mogli go obejrzeć na antenie CNN o 1 w nocy).