Środowe obrady Komitetu były burzliwe i skończyły się wieczorem. Polska nie zdołała zebrać mniejszości blokującej, choć przez chwilę wydawało się, że to się uda. Nie poparła nas jednak większość pozostałych krajów z Europy Środkowej.
Zgodnie z europejskim systemem handlu emisjami gazów cieplarnianych w okresie 2013-20 (EU ETS III) przemysł i ciepłownictwo będą miały prawo do pewnej liczby bezpłatnych uprawnień do emisji CO2. Wyznaczane będą na podstawie specjalnych wskaźników. Firmy, które się w nich zmieszczą, dostaną uprawnienia za darmo, firmy, które norm nie spełnią, będą musiały uprawnienia dokupić. Komisja Europejska proponowała, aby wskaźnikiem była emisja CO2 przy wykorzystaniu gazu. Polska proponowała, by wskaźniki opracowywać odrębnie dla każdego paliwa. Chodziło o to, by węgiel, który przy spalaniu emituje aż dwa razy więcej CO2 niż gaz, nie był z góry skazany na porażkę. Ale Komitet nie zgodził się na tę propozycję.
Bardzo aktywnie walczył przeciw gazowemu wskaźnikowi amerykański koncern International Paper, który ma wielką fabrykę w Kwidzynie. Ale nie poparła go ani europejska organizacja przemysły papierniczego CEPI, ani największa organizacja firm w UE - Business Europe. - Firma zostanie ukarana ogromnymi obciążeniami tylko dlatego, że zainwestowała 800 mln dol. w Polsce, w której dominującym paliwem jest węgiel kamienny - napisał nam Marek Krzykowski, prezes kwidzyńskiej spółki, która będzie musiała dokupić od 2013 r. 677 tys. ton dwutlenku węgla rocznie. Licząc po 30 euro, wychodzi ponad 20 mln euro rocznie. Zaś przejście na gaz wymaga inwestycji rzędu 170 mln zł. - Uważamy, że to swoisty podatek od tego, że zdecydowaliśmy się prowadzić działalność w Polsce - żali się Krzykowski.
Polsce udało się za to ugrać ulgowe traktowanie naszego ciepłownictwa. Także przemysł chemiczny, cementownie oraz huty aluminium będą na razie "wyjęte" spod programu.
Dyrektywa trafi teraz do Parlamentu Europejskiego i do unijnych ministrów. Ale jest mało prawdopodobne, aby coś się zmieniło, bo według informacji "Gazety" opinia prawna wydana przez Komisję jest jednoznaczna - tylko wskaźnik "gazowy" posłuży wyznaczonym przez UE celom.
Polska czeka także na wytyczne w sprawie zasad przydziału CO2 dla elektrowni. Dopóki nie zostaną wydane, raczej nie ruszy budowa nowych siłowni, bez których za kilka lat będziemy mieli deficyt prądu.