Biznes Ludzie Pieniądze

Centrum przeładunkowe w Strykowie przeżywa oblężenie przed Świętami

Joanna Blewąska, Łódź
16.12.2010 , aktualizacja: 16.12.2010 20:08
A A A Drukuj
Przez magazyny i centra logistyczne w podłódzkim Strykowie przechodzi znaczna część prezentów trafiających potem pod choinkę. Przy ich pakowaniu i wysyłaniu w Polskę pracuje ponad 5 tys. osób.
Tylko w naszym kraju Mikołaj ma do odwiedzenia 7 mln dzieci. By zdążyć w jedną noc, skok do komina musi wykonać w 0,006 sekundy. Jak mu się to udaje, to jego tajemnica. A może wyrabia się dzięki temu, że pomaga mu sztab ludzi. Największy zespół współpracowników Mikołaj ma w Strykowie. Tu, w około 40 magazynach i centrach przeładunkowych leżących na przecięciu się autostrad A1 i A2, pracuje dla niego ponad 5 tys. pracowników. Akcję "Święta" zaczynają zaraz po 1 listopada.

Centra przyjmują wtedy dodatkowych pracowników. - Część przesuwamy z innych działów, na przykład tych, którzy pracują w strefie odzieży i obuwia. W tej branży wzmożony ruch jest kilka tygodni wcześniej - opowiada Beata Troczyńska, szefowa działu marketingu spółki Spedimex, która dystrybuuje produkty kilkudziesięciu klientów, m.in. producentów i importerów zabawek.

Ale spółki zatrudniają też nowych pracowników. - W wielu magazynach zespół zwiększa się nawet o 50 proc. My przyjmujemy pracowników z zewnątrz - mówi Maciej Walenda, dyrektor Logistyki Regionu w spółce Raben Polska, która w Strykowie ma trzy magazyny i rozwozi z nich m.in. słodycze, herbaty, kosmetyki.

Chętnych, by przed świętami dorobić, nie brakuje. - W Strykowie jest grupa ludzi, którzy w zależności od tego, na co jest sezon, przenoszą się z zakładu do zakładu - opowiada Marian Gałązka, operator wózka widłowego.

Zatrudniani na święta pracownicy zajmują się zwykle pakowaniem prezentów. Na przykład tworzą pachnące zestawy, łącząc perfumy z dezodorantem. Albo pakują balsam i żel pod prysznic, krem i tonik. Inni przygotowują promocyjne zestawy herbat, dołączając do nich filiżankę "gratis". Można też trafić do sekcji VIP. Ta przygotowuje zestawy z logo firmy, które potem klienci ofiarowują swoim kontrahentom.

Po zapakowaniu wszystkie towary trzeba rozwieźć. Potrzebne są wielkie auta. Centra, które rozwożą produkty świąteczne, potrzebują ich dwa razy więcej niż zwykle. - Kierowców szukamy już w listopadzie, głównie na internetowej giełdzie oraz wśród współpracujących z nami zewnętrznych przewoźników - mówi dyrektor Walenda. Podpisuje się z nimi umowę o dyspozycyjności, zwykle na te dwa przedświąteczne miesiące. Kilka numerów telefonu zostawia się w rezerwie, bo nigdy nie wiadomo, czy nagle nie będą potrzebne dodatkowe samochody. Bo jak sute będą święta, zawsze trudno przewidzieć.

Jeszcze trudniejsza do przewidzenia jest pogoda. Czy zima spędza sen z powiek dyrektorowi logistyki? - Czasem po prostu nie idę spać - uśmiecha się Walenda. W każdym centrum działa sztab kryzysowy. Gdy nadchodzą śnieżyce, pracuje także w nocy. Kontaktuje się w kierowcami i na bieżąco informuje odbiorców, kiedy dojedzie towar. - Wiedząc, że zbliżają się duże opady, reagujemy od razu. Negocjujemy z odbiorcami okienka awizacyjne, czyli godziny, w których nasze auto powinno do nich dojechać. Czasem umawiamy się, że towar dowiezie w nocy albo w weekendy, czego raczej nie stosuje się latem - mówi dyrektor Walenda.

Powoli akcja "Święta" dobiega w Strykowie do końca. - Mikołaj jest w dobrym nastroju - mówi dyrektor Walenda. - Ten rok jest sporo lepszy niż ubiegły, my przewieźliśmy o 15 proc. więcej towarów.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów