Tylko w naszym kraju Mikołaj ma do odwiedzenia 7 mln dzieci. By zdążyć w jedną noc, skok do komina musi wykonać w 0,006 sekundy. Jak mu się to udaje, to jego tajemnica. A może wyrabia się dzięki temu, że pomaga mu sztab ludzi. Największy zespół współpracowników Mikołaj ma w Strykowie. Tu, w około 40 magazynach i centrach przeładunkowych leżących na przecięciu się autostrad A1 i A2, pracuje dla niego ponad 5 tys. pracowników. Akcję "Święta" zaczynają zaraz po 1 listopada.
Centra przyjmują wtedy dodatkowych pracowników. - Część przesuwamy z innych działów, na przykład tych, którzy pracują w strefie odzieży i obuwia. W tej branży wzmożony ruch jest kilka tygodni wcześniej - opowiada Beata Troczyńska, szefowa działu marketingu spółki Spedimex, która dystrybuuje produkty kilkudziesięciu klientów, m.in. producentów i importerów zabawek.
Ale spółki zatrudniają też nowych pracowników. - W wielu magazynach zespół zwiększa się nawet o 50 proc. My przyjmujemy pracowników z zewnątrz - mówi Maciej Walenda, dyrektor Logistyki Regionu w spółce Raben Polska, która w Strykowie ma trzy magazyny i rozwozi z nich m.in. słodycze, herbaty, kosmetyki.
Chętnych, by przed świętami dorobić, nie brakuje. - W Strykowie jest grupa ludzi, którzy w zależności od tego, na co jest sezon, przenoszą się z zakładu do zakładu - opowiada Marian Gałązka, operator wózka widłowego.
Zatrudniani na święta pracownicy zajmują się zwykle pakowaniem prezentów. Na przykład tworzą pachnące zestawy, łącząc
perfumy z dezodorantem. Albo pakują balsam i żel pod prysznic, krem i tonik. Inni przygotowują promocyjne zestawy herbat, dołączając do nich filiżankę "gratis". Można też trafić do sekcji VIP. Ta przygotowuje zestawy z logo firmy, które potem klienci ofiarowują swoim kontrahentom.
Po zapakowaniu wszystkie towary trzeba rozwieźć. Potrzebne są wielkie auta. Centra, które rozwożą produkty świąteczne, potrzebują ich dwa razy więcej niż zwykle. - Kierowców szukamy już w listopadzie, głównie na internetowej giełdzie oraz wśród współpracujących z nami zewnętrznych przewoźników - mówi dyrektor Walenda. Podpisuje się z nimi umowę o dyspozycyjności, zwykle na te dwa przedświąteczne miesiące. Kilka numerów telefonu zostawia się w rezerwie, bo nigdy nie wiadomo, czy nagle nie będą potrzebne dodatkowe
samochody. Bo jak sute będą święta, zawsze trudno przewidzieć.
Jeszcze trudniejsza do przewidzenia jest pogoda. Czy zima spędza sen z powiek dyrektorowi logistyki? - Czasem po prostu nie idę spać - uśmiecha się Walenda. W każdym centrum działa sztab kryzysowy. Gdy nadchodzą śnieżyce, pracuje także w nocy. Kontaktuje się w kierowcami i na bieżąco informuje odbiorców, kiedy dojedzie towar. - Wiedząc, że zbliżają się duże opady, reagujemy od razu. Negocjujemy z odbiorcami okienka awizacyjne, czyli godziny, w których nasze auto powinno do nich dojechać. Czasem umawiamy się, że towar dowiezie w nocy albo w weekendy, czego raczej nie stosuje się latem - mówi dyrektor Walenda.
Powoli akcja "Święta" dobiega w Strykowie do końca. - Mikołaj jest w dobrym nastroju - mówi dyrektor Walenda. - Ten rok jest sporo lepszy niż ubiegły, my przewieźliśmy o 15 proc. więcej towarów.