"Spółki Grupy PKP przepraszają wszystkich pasażerów za utrudnienia w podróży oraz przekazie informacji" - takie ogłoszenia ukazały się wczoraj w największych gazetach. Mają za co, bo od zmiany rozkładu jazdy 12 grudnia na kolei zapanował chaos, który kolejarze tłumaczą trwającymi do ostatniej chwili uzgodnieniami rozkładów jazdy i ciężkimi warunkami pogodowymi, które powodują opóźnienia pociągów.
Poważne nieprawidłowości przy wprowadzaniu nowego rozkładu znalazł Urząd Transportu Kolejowego. Pracownicy UTK kontrolę prowadzili od 13 do 15 grudnia na 33 największych dworcach w kraju. Okazało się, że na niektórych nie było nowego rozkładu jazdy, brakowało informacji o numerach peronów, z których odjeżdżają pociągi, nie było informacji o opóźnieniach. A to tylko niektóre problemy, z jakimi spotkali się pasażerowie.
Już w poniedziałek na dywanik prezesów spółek kolejowych wezwał minister infrastruktury. Zdecydował o odebraniu im rocznych nagród. Problem w tym, że - zdaniem Adriana Furgalskiego z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR - część prezesów m.in. PKP InterCity i tak nagrody by nie dostała. Prezes przewoźnika kolejowego nie przepracował całego roku w spółce, a to zgodnie z rozporządzeniem ministra infrastruktury (zresztą Cezarego Grabarczyka) z maja 2008 r. nie pozwala na przyznanie mu nagrody.
W Sejmie z sytuacji na kolei tłumaczył się wczoraj wiceminister infrastruktury Juliusz Engelhardt. - Przepraszam wszystkich klientów kolei za te utrudnienia, niedogodności, które w ostatnim okresie ich spotkały w całej Polsce - powiedział.
Tymczasem posłowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej domagają się odwołania ministra Grabarczyka. W nieoficjalnych rozmowach politycy z władz PO od rana powtarzali, że premier tego nie zrobi, choć w samej Platformie minister był wiele razy krytykowany za zbyt wolne tempo budowy dróg. - Grabarczyk jest zbyt cenny dla Tuska. Klinczuje marszałka Sejmu Grzegorza Schetynę jako osobę, która może podjąć rywalizację z Tuskiem - mówił nam jeden z polityków z władz PO. W październiku, podczas wyborów nowych władz w PO, Schetyna i Grabarczyk stworzyli silne frakcje w Platformie, które ze sobą rywalizowały. Ostatecznie Schetyna zawarł sojusz z Tuskiem przeciwko Grabarczykowi. Minister co prawda wszedł do zarządu PO, ale bez swoich ludzi.
Wczoraj premier w Polsat News powiedział, że dymisja Grabarczyka to "za daleko idące konsekwencje". Dodał jednak, że oczekuje od ministra decyzji personalnych wśród osób odpowiedzialnych za bałagan na kolei.
Ale kryzysowe sytuacje na kolei to nie tylko polska specjalność. Np. uznana niemiecka Deutsche Bahn przeżyła w lipcu jeden z największych kryzysów w ostatnich latach. Panowały wtedy rekordowe upały przekraczające 30 stopni C. W kilkudziesięciu pociągach ICE wysiadła klimatyzacja. Gdy 10 lipca w pociągu relacji Berlin - Kolonia temperatura przekroczyła 50 stopni, część pasażerów trzeba było hospitalizować. Szefowie firmy poszli na dywanik do ministra. Ale niemieckie koleje, by ratować reputację, wypłaciły 23 tys. pasażerom 2,7 mln euro rekompensat.
W Polsce pasażerowie w razie problemów mogą składać skargi do przewoźników, jeśli to nie poskutkuje, mogą zwrócić się do UTK, który ma prawo ukarać przewoźnika. Ale pasażer musi dochodzić swoich praw przed sądem. Czy ma szansę na podobne odszkodowanie? - Jest to możliwe, chociaż do tej pory nie mieliśmy takich spraw. Trzeba by wykazać, że dana osoba poniosła konkretną stratę materialną w związku z zawinionym opóźnieniem pociągu - mówi Bartosz Boberski, prezes firmy odszkodowawczej Auxilia.