- Białoruskie kierownictwo przyjęło jasny, mocny kurs na integrację w sferze gospodarczej z Rosją. Taki wybór zasługuje na szacunek i poparcie - powiedział w czwartek premier Rosji Władimir Putin. Zabrzmiało to jak oferta dla prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki, który w najbliższą niedzielę w wyborach prezydenckich będzie się ubiegać o reelekcję na kolejną kadencję.
Putin sprecyzował też, na czym będzie polegać to "wsparcie" dla integracji gospodarczej Rosji z Białorusią. - W przyszłym roku dostarczymy Białorusi bez cła 20 do 21 mln ton ropy naftowej. To będzie kosztować nasz budżet 5,3 mld dol. - stwierdził premier Rosji. Ale takie wielkości dostawy rosyjskiej ropy wymagałyby od Mińska rezygnacji z kontraktów z Wenezuelą. W tym roku Rosjanie zgodzili się dostarczać Białorusi bez cła tylko 6 mln ton ropy do produkcji paliw na własny rynek, a pełne cło Moskwa chciała doliczać do 15 mln ton ropy, z której białoruskie rafinerie produkują paliwa na eksport. To kosztowałoby Mińsk dodatkowo prawie 4 mld dol. i Białorusi nie było stać na taki wydatek. Z opresji Łukaszenkę uratowała Wenezuela, która zaczęła dostarczać na Białoruś ropę w rozliczeniach barterowych.
Na tej zasadzie od przyszłego roku Mińsk ma kupować z Wenezueli 10 mln ton ropy rocznie i nie jest pewne, czy w razie reelekcji Łukaszenka zrezygnuje z kontraktów z Caracas.
Ofertę Putina Białorusini chcą za to wykorzystać, by zbić cenę gazu importowanego z Rosji.
W zeszłym tygodniu prezydenci Białorusi, Kazachstanu i Rosji przyjęli ostatnie dokumenty w sprawie stworzenia przez te państwa wspólnego obszaru gospodarczego. W porozumieniach tych zapisano nowe zasady dostępu do usług naturalnych monopolistów, w tym zasady wspólnej polityki taryfowej i na tej podstawie Mińsk ma nadzieję, że wynegocjuje na przyszły rok obniżkę cen rosyjskiego gazu - powiedział w czwartek Uładzimir Majorow, szef białoruskiego koncernu gazowego Biełtransgaz, który w połowie należy do Gazpromu. W gazowych sprawach Mińsk liczy na więcej ustępstw ze strony Rosji.
- Po rozpoczęciu eksploatacji gazociągu Nord Stream przez Bałtyk może dojść do spadku tranzytu gazu przez Białoruś, ale podejmujemy starania, by nasze gazociągi były maksymalnie wykorzystane - powiedział Majorow. Dwa lata temu Gazprom przesłał tranzytem przez Białoruś 51 mld m sześc. gazu, ale od zeszłego roku tranzyt spadł do 44 mld m sześc.
Biełtransgaz był do tej pory zarządcą białoruskiej części tranzytowego gazociągu jamalskiego, ale parę tygodni temu Gazprom zarejestrował na Białorusi własną spółkę ds. tranzytu. - Liczymy na to, że nie stracimy funkcji operatorskich wobec gazociągu Jamał - Europa - stwierdził Majorow.
W geście dobrej woli wobec Gazpromu Mińsk do tej pory nie potwierdził swojego udziału w budowie gazoportu na Litwie, choć latem Łukaszenka głośno opowiadał się za taką inwestycją, a Wilno już ją zatwierdziło.