Pierwsze informacje na temat odwołania pojawiły się w weekend. Rzecznik operatora Zbigniew Baranowski potwierdza tylko, że dziś przed południem jest posiedzenie rady nadzorczej spółki, na którym zaplanowano punkt "zmiany w zarządzie".
Polakowski był szefem Poczty od maja 2007. Przez ostatnich kilka lat usiłował przygotować operatora do liberalizacji rynku pocztowego, która zacznie się od 2013 roku. W ramach restrukturyzacji przeprowadził zwolnienia grupowe kilku tysięcy pracowników. Porozumiał się także z załogą w sprawie nowych (mniej korzystnych) zasad wynagradzania. Udało mu się uruchomić system informatyczny umożliwiający śledzenie przesyłek - strategię informatyzacji monopolista opracował w 2004 r.!
Efekt? Poczta Polska w tym roku zakończy swoją działalność na zerze. Obecny wynik to duży postęp w porównaniu z ostatnimi dwoma latami, kiedy operator notował po 200 mln zł straty rocznie.
Dlaczego jego posada jest zagrożona? Zaszkodziły mu przede wszystkim plany restrukturyzacji sieci pocztowej. Operator chce zlikwidować nawet 3 tys. urzędów pocztowych. Sieć własnych urzędów Poczta miałaby mieć tylko w dużych miejscowościach. Na wsiach i w małych miastach miałyby zostać przekształcone w agencje prowadzone przez prywatnych przedsiębiorców w ich własnym lokalu, np. sklepie spożywczym. Koszty funkcjonowania jednej są o dwie trzecie niższe od kosztów utrzymania urzędu pocztowego. Pomysł bardzo się nie spodobał koalicyjnemu PSL.
Wiceszef sejmowej komisji infrastruktury Janusz Piechociński (PSL) na specjalnej konferencji w Sejmie mówił o "samobójczej propozycji Poczty Polskiej" i apelował do rządu o przyjrzenie się strategii spółki.