W laboratoriach Intela jedni inżynierowie bawią się klockami Lego, drudzy próbują czytać w myślach. Jeszcze inni - zaprzęgają technologie, by pokazać widzom, że polityk kłamie
System Oasis to kamera i algorytm, które rozpoznają obiekt i przekazują sygnał do projektora, co i w którym miejscu ma wyświetlić. Oasis można użyć do zabawy klockami lego lub pomocy w gotowaniu
- Będę rozmawiał z robotem - od tej myśli opędzić się nie potrafię. Choć tak naprawdę czekam na rozmowę z Deanem Pomerlau, jednym z inżynierów Intela w laboratorium w Pittsburgu.
Sama świadomość, jak systematyczny to człowiek, jednak mnie onieśmiela. A może bardziej przeraża? Pomerlau jest weganem i wyznawcą restrykcyjnych zasad żywieniowych. Owoce, warzywa, orzechy laskowe starannie przeliczone - codziennie po 3710 gr i 1998 kalorii.
Posiłki - dwa razy dziennie, o stałej porze, między nimi tylko zielona herbata z cytryną (bez cukru). Nie mniej systematyczny jest w ćwiczeniach - na bieżni biegnie przez sześć minut, przez minutę z prędkością 6,5 mili na godzinę, następnie 7,5 mili, potem przez dwie minuty z prędkością 8 mil, potem 10 mil na godzinę, aż w końcu finisz - ostatnie 60 sekund z prędkością 3 mil na godzinę.
W Intelu zajmuje się robotyką i... odczytywaniem myśli. Paranoiczna wizja, że zajrzy mi do głowy, w końcu pozwala oderwać się od stereotypu, że człowiek systematyczny to robot. - Zwyczajnie mu zazdroszczę - wmawiam sobie.
Pomerlau w Intelu robi rzeczy z pogranicza technologii, nauki i science fiction. Szuka algorytmów, które pozwolą na sterowanie komputerem myślami.
- Docelowo, by pisać proste zdania czy wyszukiwać informacje w Google'u, wystarczy o nich pomyśleć - mówi.
Obecnie inżynier Intela wraz z naukowcami z Uniwersytetu Carnegie Mellon tworzy szczegółowe mapy mózgu, znajdując obszary, które uaktywniają się, gdy człowiek myśli o konkretnych słowach. Na razie pracują na rzeczownikach. Proszą badanych, by pomyśleli o wybranych rzeczownikach (np. pies, samolot) i rezonansem magnetycznym podglądają reakcję ich mózgu. Np. gdy człowiek pomyśli o pomarańczy, uaktywni się część mózgu związana z poczuciem głodu. Gdy wyobrazi sobie młotek, prawdopodobnie pomyśli o wbijaniu gwoździ, co uaktywni część mózgu związaną z ruchem. "Rekin" zaś może pobudzić te obszary, które odczuwają strach.
Sprzęt, którego używa Pomerlau, monitoruje blisko dwadzieścia tysięcy punktów w mózgu. Prototyp opracowany w laboratorium koncernu rozpoznaje, czy człowiek pomyślał o młotku, śrubokręcie, domu, czy zagrodzie.
- Jeśli mamy wcześniejszy zapis aktywności mózgu danej osoby, algorytm poprawnie wskazuje rzeczownik w dziewięciu na dziesięć prób - mówi Pomerlau. Jeśli nie ma, trafia w 80 proc. - Jesteśmy na podobnym etapie jak systemy rozpoznawania mowy w latach 80. - zastrzega od razu.
Na rynku są już zestawy, które pozwalają np. bodźcami z mózgu sterować kursorem czy postaciami na ekranie. - Ale nasze podejście jest bardziej naturalne, nie trzeba wyobrażać sobie ruchu kursora. Szukamy drogi, jak rozpoznać słowa, tak jak o nich myśli człowiek - mówi inżynier Intela.
Kończymy rozmowę, ale jedna informacja nie daje mi spokoju. Pomerlau ma bowiem wpis w Księdze rekordów Guinnessa. Dość nietypowy - jego złota rybka zna aż dziewięć różnych sztuczek (np. slalom między tyczkami, grę w podwodną piłkę nożną).
Nie mogę nie zapytać, choć mam wrażenie, że się zbłaźnię. Aaa, do diabła.
- Próbował pan odczytywać procesy w mózgu ryby, a może... jakoś na nią wpływać? - pytam.
- Nie, nie próbowałem - Pomerlau na szczęście wybucha śmiechem. - Przeprowadza się jednak próby na zwierzętach, głównie małpach - dodaje po chwili. Np. jedna z ekip naukowców w Pittsburgu w tym roku pokazała, jak małpa steruje myślami ramieniem robota, by sięgnąć nim po kawałki cukinii.
Pociąg do Lego
Gdy Dean Pomerlau próbuje w Pittsburgu zaprząc algorytmy do odczytywania myśli, w Seattle inżynierowie Intela bawią się klockami Lego.
Projektem kieruje trzydziestoparoletnia Beverly Harrison, inżynier i menedżer w jednej osobie. Harrison stawia na blacie złożonego z klocków smoka. Chwilę później na blacie pojawia się płomień. Umieszczony nad nim projektor wyświetla go tak, by wyglądało, że to smok z Lego zieje ogniem.
Z pozoru to prosta sztuczka. Podobnie jak wyświetlenie drogi obok dwupiętrowego domku z klocków. Kamera i odpowiednie algorytmy rozpoznają obiekt i przekazują sygnał do projektora, co i w którym miejscu ma wyświetlić. Cały ten złożony system Intel nazwał Oasis. Czy rzeczywiście złożony?