Na Gwiazdkę Moskwa i Paryż powiadomiły o zawarciu transakcji, która nie ma precedensu w dziejach Rosji i należącej do NATO Francji. W piątek w rozmowie telefonicznej prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew poinformował prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego, że Rosja kupi od Francji dwa okręty śmigłowcowe Mistral. To najnowocześniejsze okręty we francuskiej flocie, przeznaczone dla sił szybkiego reagowania. Mogą przewozić 16 śmigłowców, 13 czołgów oraz do 500 żołnierzy. Dotąd żadne z państw NATO nie sprzedało Rosji tak nowoczesnej technologii ofensywnej broni.
Ponad dwa lata Rosja negocjowała z Francją zakup mistrali i pomysł ten budził sprzeciw należących do NATO państw nadbałtyckich. Bo rosyjscy dowódcy głośno mówili, że gdyby mieli mistrale, to wojnę z Gruzją wygraliby w ciągu dwóch dni. Wczoraj decyzję Francji o sprzedaży Rosji okrętów skrytykowało Wilno. - To duży błąd - oceniła minister obrony narodowej Litwy Rasa Juknevicziene cytowana przez agencję Reuters. Także USA nie kryły zastrzeżeń wobec tej transakcji. WikiLeaks ujawniło też depesze amerykańskiej dyplomacji relacjonujące, jak w lutym sekretarz obrony USA Robert Gates próbował odwieść ministra obrony Francji Hervé Morina od sprzedaży okrętów Rosjanom. Paryż próbował stępić zastrzeżenia, obiecując, iż dostarczy Rosjanom mistrale bez nowoczesnej elektroniki i zaawansowanych radarów. Ale Rosja nie chciała mistrali bez tych technologii i Francuzi ustąpili.
Według Pałacu Elizejskiego kontrakt na budowę dwóch mistrali dla Rosji zapewni przez cztery lata pracę dla 1 tys. robotników stoczni w Saint-Nazaire. Wczoraj
dziennik "Wiedomosti" napisał, że mistrale dla rosyjskiej floty będą mniej komfortowe dla załogi i żołnierzy niż dla francuskiej floty. Rosjanie wykonają też 20 proc. prac przy budowie dwóch pierwszych okrętów, a mimo to zapłacą za nie 1,3 mld euro - dwa razy drożej niż francuska flota.