Biznes Ludzie Pieniądze

Co piąta złotówka wydana na wino wędruje do... dyskontów

Piotr Miączyński; Leszek Kostrzewski; Tomasz Prusek
27.12.2010 , aktualizacja: 28.12.2010 13:39
A A A Drukuj
Biedronka z Lidlem przejmują rynek win. Już co piąta złotówka wydana na ten trunek idzie do kasy fiskalnej dyskontów.
Wino
Fot. Petar Petrov AP
Wino
Ile rocznie wydajemy na wino i ile go wypijamy
Ile rocznie wydajemy na wino i ile go wypijamy
SONDAŻ
Gdzie najchętniej kupujesz wino?

W dyskoncie
W sklepie monopolowym
W specjalistycznym sklepie winiarskim
Wolę wino domowej roboty
Nie lubię wina

Jason McAuliffe, sommelier z 25-letnim stażem, poproszony przez agencję Bloomberg o ślepy test szampanów, był zachwycony trunkiem za 13,98 funta.

"Bardzo pienisty", "o bladozłotym kolorze" "dobrze pachnący", "o smaku świeżych owoców". W sumie dużo finezji, dużo harmonii, bardzo delikatny, bardzo zrównoważony. Bardzo mi się podoba - stwierdził McAuliffe. - On jest z Lidla? - zdziwił się McAuliffe. - To idźcie do Lidla, szampan jest dobry - zakończył sommelier. Ocena końcowa: 7/10.

Taki szampan był też sprzedawany w Polsce. W polskim Lidlu kosztował 69,99 zł.

Dyskonty zrobiły w ciągu ostatnich miesięcy skok na wina. To o tyle zaskakujące, że dla większości koneserów tego trunku wino z Biedronki czy Lidla kojarzyły się jeszcze niedawno z winem tanim, ewentualnie trunkiem o poziomie bułgarskiej Sophii.

A teraz? Promocje, dni win włoskich, francuskich, hiszpańskich. Oferta tych trunków mocno się poszerzyła. Efekt?

- W ostatnim roku co piąta złotówka przeznaczona na zakup wina wydawana była w dyskontach - twierdzi Karolina Wiernicka, analityk branży handlowej z The Nielsen Company.

W Biedronce można ostatnio kupić np. za 29,99 zł Morando Barolo 2005 (marka Barolo dla winiarzy to symbol najwyższej jakości; butelka Barolo, i to tańszego, kosztuje w specjalistycznym sklepie z winami ok. 130 zł). Chilijskie Casillero del Diablo z Biedronki to wydatek 29,99 zł, czyli o przynajmniej 10 zł mniej niż w innych sklepach.

Lidl? - Standardowa cena wina Rioja wynosi w delikatesach bądź też w specjalistycznych sklepach od 50 do ponad 200 zł. W Lidlu było dostępne w akcji promocyjnej za 29,99 zł - zachwala Anna Biskup z Lidla.

Znawcy win są bardziej wstrzemięźliwi.

- Dyskonty to nie jest dla nas konkurencja - wyjaśnia krótko Robert Mielżyński, Polonus z Kanady, jeden z czołowych importerów markowych win do Polski.

- Sprzedawane za bezcen klejnoty to po prostu spady produkcyjne. Do rzeczonego Barolo przyznaje się Casa Vinicola Morando, duży przemysłowy producent z Asti, który w myśl przepisów w ogóle nie powinien mieć prawa butelkować DOCG Barolo - pisze na swoim blogu o biedronkowym Barolo Wojciech Bońkowski, współautor przewodnika "Wina Europy" i wicenaczelny magazynu "Wino".

I dodaje: - Piemonccy producenci, których poprosiłem o komentarz w sprawie Barolo Morando, ubolewali nad całą sytuacją, ale przyznawali, że jest ona normą. We Włoszech rekord taniochy za Barolo to dotąd 11,50 euro, a w Niemczech w zeszłym roku chodziło po 7,99 euro. Udało nam się nad Wisłą pobić zatem kolejny rekord.

Czemu dyskonty tak nagle zainteresowały się winem?

Rocznie Polacy wydają na wino 1,7 mld zł. Zdecydowanie najwięcej na wina stołowe, które dystansują wina musujące i vermuty. Spożycie wina rosło u nas w latach gospodarczej prosperity aż po 15 proc. rocznie, a w okresie spowolnienia gospodarki tempo wzrostu spadło do kilku procent. Czyli rynek winiarski utrzymał umiarkowany wzrost, w przeciwieństwie do np. rynku piwnego i wódki.

- Sprzedaży win do Polski nie zatrzymał nawet światowy kryzys - twierdzi włoska enolog Barbara Tamburini.

Choć Polska nie ma tradycji winiarskich, to wielomilionowy rynek konsumentów coraz mocniej działa również na wyobraźnię eksporterów win, zarówno z Unii Europejskiej, jak i z USA, RPA, Australii, Chile, Argentyny i Nowej Zelandii. Przykładem są włoscy producenci coraz aktywniej za pieniądze rządowe promujący się na polskim rynku (uruchomili np. winiarski portal dla Polaków na stronie www.smakitalii.pl). W zeszłym roku Włochy z 14-proc. udziałem w rynku były trzecim eksporterem win, po Francji i USA.

Eksport na młody polski rynek jest ważny dla włoskich producentów wina, bo spada spożycie we Włoszech. W latach 70. statystyczny Włoch wypijał ok. 100 litrów wina rocznie, a obecnie o połowę mniej.

- Ojciec wypijał dziennie dwie butelki wina - jedną do obiadu, drugą do kolacji. Ja piję tylko jedną wieczorem, bo długo pracuję i jeżdżę samochodem - tak tłumaczy powody winnego kryzysu pewien winiarz spod Modeny.

Optymistyczna w ocenie potencjału naszego rynku jest Grupa Ambra - największy w naszym regionie Europy producent i dystrybutor win. Według Ambry, oferującej u nas ponad 4 tys. gatunków wina, Polska ma długoterminowy potencjał wzrostu, bo pijemy poniżej średniej europejskiej, a doświadczenia innych rynków wskazują, że branża winiarska jest mniej wrażliwa na skutki spowolnienia gospodarczego.

Rynek wina jest na tyle obiecujący, że kusił nawet... piwowarów. Carlsberg Polska trzy lata temu zabrał się za dystrybucję i promocję własnej marki win El Sol. Ostatnio browar postanowił jednak skoncentrować się na warzeniu piwa i w czerwcu sprzedał markę El Sol właśnie Grupie Ambra, która chce nią podbić polski rynek.

A dyskonty? - Nie ma wątpliwości, że udział dyskontów w rynku wina w Polsce będzie dynamicznie rósł - twierdzi w rozmowie z "Gazetą" Bońkowski. - W tych krajach, gdzie dyskonty mają silną pozycję na rynku sprzedaży detalicznej (Niemcy, Austria), są jednym z większych sprzedawców wina.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    61 głosów