O szczegółach nowego rozporządzenia pisze rosyjski serwis CNews.ru. Według planu, który w grudniu zaakceptował Putin, pierwsze wdrożenia nowego systemu operacyjnego w rosyjskich urzędach miałyby miejsce w II kwartale 2012 r.
- Staniemy się niezależni od amerykańskich producentów, w tym od Microsoftu i Windowsa - twierdzi Ilia Ponomariow, rosyjski lewicowy deputowany, który doradzał przy projekcie. Ile będzie kosztował ten plan, nie wiadomo. Wcześniej rosyjskie media donosiły, że Kreml wyda ok. 5 mln dol., nie precyzując jednak, co za tę kwotę uda się wykonać.
Harmonogram wprowadzenia oprogramowania open source do administracji (głównie ministerstw), w tym także rywala dla Windowsa, rozpisano na cztery lata. Do jesieni przyszłego roku mają zostać opracowane specyfikacje i formaty danych, jakimi mają się posługiwać urzędy centralne w Rosji. Zaś pierwszy, podstawowy zestaw programów open source dla administracji (w tym system operacyjny wraz ze sterownikami do serwerów i komputerów użytkowników) ma być gotów w IV 2011 r.
Plany są ambitne, choć - co zgryźliwie podkreślił serwis CNews.ru - rząd opublikował dokument w zamkniętym formacie .doc należącym do Microsoftu.
W Rosji od lat mówi się o zastąpieniu Windowsa w administracji rządowej. Pierwsze takie plany pojawiły się w 2007 r. Rok później, jeszcze jako rosyjski prezydent, Putin mówił o przejściu administracji na darmowe oprogramowanie jako sposobie na oszczędności i uniezależnienie się od amerykańskiej technologii.
W zeszłym roku o stworzenie narodowego systemu operacyjnego apelowały u prezydenta Dmitrija Miedwiediewa rosyjskie spółki z branży IT. Bazowały na tych samych argumentach, które w latach 80. skłoniły rosyjską armię do budowy systemu satelitarnego GLONASS jako konkurencji dla amerykańskiego
GPS.
Własny system operacyjny oparty na Linuksie prezentowała w zeszłym roku Kuba. Komunistyczny, darmowy rywal Windows z Kuby nosi nazwę Nova. - Chciałbym, by w ciągu pięciu lat nasz kraj w ponad 50 proc. przeszedł na Linuksa - mówił w lutym zeszłego roku Hector Rodriguez, dziekan wydziału nauk informatycznych na kubańskim uniwersytecie. Według jego szacunków na Kubie Linux jest zainstalowany na ok. 20 proc. komputerów.
Na świecie taki wynik jest rzadkością - Linux ma silną pozycję, ale na rynku serwerów. Wśród konsumentów jego udziały są marginalne. Kubańska Nova odniosła umiarkowany sukces - system wprowadziło kilka urzędów i uczelni, w części ministerstw przejście na nowy system spotkało się jednak z oporem ze względu na obawy, czy będzie współpracować z ich specjalistycznymi aplikacjami.