A mówiąc precyzyjniej - na kresce. Jak powiedział premier tego kraju Valdis Dombrovskis, wzrost PKB Łotwy wyniósł w mijającym roku 0,0 proc. Ale to dobra wiadomość - bo wcześniej rząd zakładał, że gospodarka skurczy się o 0,4 proc.
Łotwa była jednym z najmocniej dotkniętych przez kryzys krajów UE - w ubiegłym roku gospodarka bałtyckiej republiki skurczyła się aż o 16,9 proc. A licząc od samego początku kryzysu, łotewski PKB skurczył się w sumie o ponad 25 proc. Przed groźbą niewypłacalności uchroniła Łotwę tylko ratunkowa pożyczka ze strony UE i MFW w kwocie 7,5 mld euro.
W odpowiedzi na katastrofę rząd Dombrovskisa przeprowadził reformy polegające przede wszystkim na redukcji wydatków z budżetu - obciął m.in. pensje w sektorze publicznym i emerytury. I teraz widać efekty: łotewska gospodarka wraca na drogę wzrostu. - W przyszłym roku szacujemy, że PKB wzrośnie o 3 proc., a w kolejnych latach będzie jeszcze lepiej i stopniowo nasza gospodarka zacznie odrabiać straty - powiedział Dombrovskis.
Premier Łotwy poinformował też, że jego kraj nie rezygnuje z planów szybkiego wejścia do strefy euro. Wstępną datą jest 2014 rok.