W piątek kończy się trzyletni kontrakt, na którego podstawie PGNiG importowało od ukraińskiego koncernu Naftohaz do 10 mln m sześc. gazu rocznie dla mieszkańców przygranicznych gmin koło Hrubieszowa. Teraz nasz gazowy koncern chciałby na dużo większą skalę wykorzystać łącznik z Ukrainą. - Złożyliśmy do Naftohazu zamówienie na dostawy w 2011 r. gazu na poziomie 180 mln m sześc. - poinformowała "Gazetę" w środę rzeczniczka PGNiG Joanna Zakrzewska.
Czy na takie zwiększenie importu gazu z Ukrainy PGNiG będzie musiało dostać zgodę ministra skarbu, jak przewidują zapisy wprowadzone w 2006 r. do statutu gazowego koncernu? - Ponieważ zamówienie złożyliśmy w ramach umowy zawartej w 2004 roku, nie wymaga ono akceptacji ministerstwa skarbu - stwierdziła Zakrzewska.
Jednak trzy lata temu minister skarbu Aleksander Grad wydawał PGNiG zezwolenie na podpisanie z Ukraińcami aneksu do kontraktu w sprawie import gazu przez Hrubieszów do 2010 r. Wtedy zgoda ministra skarbu była potrzebna, a teraz już nie? - Na złożenie zamówienia nie jest wymagana zgoda. Wymagana jest na zmianę warunków kontraktowych - odpowiedziała enigmatycznie rzeczniczka PGNiG. Sprawę wyjaśniło Ministerstwo Skarbu. - Złożenie zamówienia nie wymagało zgody. Dopiero po uzyskaniu pozytywnej odpowiedzi od strony ukraińskiej, PGNiG przed podpisaniem aneksu do umowy z 2004 r. będzie musiało wystąpić do ministra skarbu o akceptację - poinformował "Gazetę" rzecznik resortu skarbu Maciej Wewiór.
Jednak na razie sprawa jest i tak bezprzedmiotowa. Wczoraj po południu PGNiG ogłosiło, że dostało od ukraińskiej strony informację o wstrzymaniu dostaw od Nowego Roku. Naftohaz tłumaczy, że to skutek wprowadzonych w tym roku przepisów, które zabraniają temu koncernowi eksportu gazu z własnych złóż. Tak samo Naftohaz tłumaczył wstrzymanie importu gazu przez Hrubieszów na początku września.
Do tego zamieszania z Ukrainą doszło w ostatniej fazie negocjacji przez Polskę nowego porozumienia gazowego z Rosją. Ze wsparciem dla Polski pospieszył wtedy niemiecki koncern E.ON Ruhrgas, podpisując z PGNiG kontrakt na dostawy gazu. Umowa miała wejść w życie, gdy Naftohaz zezwoli Niemcom na transport swoimi gazociągami surowca do Polski. Jednak E.ON nie mógł się doczekać zgody od Kijowa. A rosyjski
dziennik "Kommiersant" sugerował, że Ukraińcy robią tak, bo nie chcą drażnić Gazpromu. Wstrzymanie niewielkich dostaw gazu do Hrubieszowa było dla polskiej strony dodatkowym sygnałem zagrożeń dla dostaw gazu przez ukraińskie rury. A gdy Polska dobiła targów z Rosją, gaz przez Hrubieszów znów popłynął.
Szkopuł w tym, że jesienią PGNiG zakończyło budowę rury od połączenia w Hrubieszowie do krajowej sieci gazociągów w Zamościu. W ten sposób powstał jedyny w Polsce kanał do importu gazu, który nie jest kontrolowany przez państwową firmę gazowniczą Gaz-System. Kto z niego skorzysta? PGNiG nie mówi o tym, ale ukraińskie przepisy pozwalają na eksport gazu prywatnym firmom, a Naftohaz może wysyłać do Polski gaz sprowadzony z Azji Środkowej.