Biznes Ludzie Pieniądze

Firmy chcą umów z rządem przy okazji polskiej prezydencji w UE

Vadim Makarenko, Konrad Niklewicz
30.12.2010 , aktualizacja: 30.12.2010 19:41
A A A Drukuj
Coraz więcej firm chce wspierać polską prezydencję w Unii Europejskiej, ale nie wszystkie będą miały taką możliwość. Pierwszą gorącą walkę stoczyły ze sobą marki samochodowe.
W szranki stanęli producenci i dilerzy pięciu marek: Audi, BMW, Peugeot, Renault oraz Volvo. Wygrał Peugeot, który nieodpłatnie użyczy rządowi na pół roku 117 samochodów osobowych. Peugeot nie będzie jedynym "przyjacielem" polskiej prezydencji, ale to właśnie jego usługi będą miały największą wartość. Wypożyczenie 117 samochodów na zasadach rynkowych kosztowałoby rząd blisko 10 mln zł.

Drugim sponsorem z branży motoryzacyjnej zostanie szwedzka Scania, która udostępni autokary.

Jak udało nam się dowiedzieć, rząd finalizuje umowy również z Coca-Colą, która na imprezy związane z prezydencją dostarczy napoje (w tym wodę Kropla Beskidu) o łącznej wartości kilkuset tysięcy złotych. Bezprzewodowy dostęp do internetu podczas imprez ma zapewnić Motorola, a oprogramowanie - Microsoft. Umowy z tymi dwiema firmami mają być ogłoszone już wkrótce. Piotr Marczuk, dyrektor ds. korporacyjnych polskiego oddziału Microsoftu, powiedział "Gazecie", że stanie się to na początku przyszłego roku.

W październiku było aż 14 chętnych na status "przyjaciela" prezydencji. Zgłosiły się m.in. Brill AV Media (producent rzutników i systemów konferencyjnych), Cisco Systems (sieci informatyczne), Medicover (prywatna sieć przychodni lekarskich), PKN Orlen oraz LOT.

Każda z tych firm jest gotowa nieodpłatnie oferować swoje produkty lub usługi w zamian za znaczek partnera pierwszej polskiej prezydencji w UE. Zwycięzcy będą mogli umieszczać go w materiałach promocyjnych i reklamowych, a rząd z kolei będzie odsyłał do ich stron internetowych ze swoich witryn poświęconych prezydencji.

Przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych odpowiedzialnego za organizację prezydencji (a więc i za negocjacje z partnerami biznesowymi) podkreślają, że taka współpraca jest korzystna dla państwa. - To są całkowicie jednostronne umowy, zobowiązania są tylko po stronie firm - podkreśla Monika Janus z MSZ. Firmy dostają tylko i aż prestiż.

Spółki najwyraźniej uznały, że się opłaca. W czasie gdy Polska przejmie prezydencję w Unii (czyli będzie zarządzać pracami wspólnoty), w kraju odbędzie m.in. kilkadziesiąt konferencji i spotkań ministrów. Firmy skorzystają więc z ciągłej obecności w medialnych relacjach poświęconych prezydencji. Poza tym pozwoli to firmom budować swój wizerunek jako odpowiedzialnych społecznie, a w przyszłości - ewentualnie liczyć na przychylność rządu w negocjacjach kontraktów komercyjnych.

Jednak Marek Staniszewski, szef strategii w agencji reklamowej Young & Rubicam Brands, zwraca uwagę również na związane z tym ryzyko. - To nie jest sport ani rozrywka. Firmy, które decydują się na taką współpracę z rządem, w jakiś sposób angażują się politycznie. Bez względu na to, czy ta prezydencja będzie udana, czy nie, one będą z nią kojarzone - mówi Staniszewski.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy