Biznes Ludzie Pieniądze

Gruszki na wierzbie Tuska

Marcin Bojanowski
03.01.2011 , aktualizacja: 02.01.2011 21:53
A A A Drukuj
Od kwietnia mniej będziemy oszczędzać na emeryturę w otwartych funduszach emerytalnych, a więcej w ZUS. Jeśli ktoś zechce dodatkowo odkładać na starość w OFE, w nagrodę odliczy sobie te pieniądze od podstawy opodatkowania. Tak zdecydował w czwartek premier Donald Tusk.
Marcin Bojanowski
Fot. Marcin Klaban / AG
Marcin Bojanowski
ZOBACZ TAKŻE
RAPORTY
Zapewnił, że nie ucierpią na tym emeryci. Ba, ich świadczenia w przyszłości mogą być nawet wyższe. Za to państwo nie będzie musiało bardziej się zadłużać. Powód? Część naszych składek, które do tej pory szły do OFE, zasypią dziurę w ZUS. Aż chciałoby się krzyknąć: "Wiwat Tusk!", gdyby nie to, że...

Mit I: Zyskają przyszli emeryci

"Emerytury na pewno nie będą niższe wskutek tych zmian" - zapewnia Tusk. Publicznie obiecał, że stopa zastąpienia (czyli stosunek ostatniego wynagrodzenia do pierwszej emerytury) nawet wzrośnie. Jakim cudem?

Sięgnijmy do raportu doradzającej premierowi Rady Gospodarczej. Nie uwzględnia ona co prawda scenariusza, w którym składkę do OFE ścinamy tak mocno, jak zdecydował Tusk (widać ekonomiści tak pesymistycznego wariantu nie brali pod uwagę). Mamy tam za to bardziej zachowawczy wariant cięcia do 3 proc.

Wynika z niego, że stopa zastąpienia spadnie w 2060 r. do 29 proc. Oznacza to, że osoba zarabiająca 3,5 tys. zł na starość dostanie 1015 zł. Dla porównania: gdyby zostawić wszystko po staremu, byłoby to 1155 zł, czyli o 140 zł więcej. Gdzie więc obiecywana przez Tuska podwyżka?

Będzie, jeśli sami sobie na nią uzbieramy. Jeśli skuszeni ulgą podatkową zaczniemy dodatkowo odkładać na starość w OFE. Proste? Na pozór. Najpierw musielibyśmy zacząć oszczędzać. Te same nadzieje wiązano już z wprowadzeniem trzeciego filaru emerytalnego, czyli indywidualnych kont emerytalnych (IKE).

Wówczas zwolnienie z podatku Belki miało skusić 7 mln Polaków. Okazało się, że chętnych jest niewiele ponad 800 tys. Fakt, ulga podatkowa to więcej niż zwolnienie z podatku od odsetek kapitałowych. Tylko gdyby Tuskowi naprawdę zależało na zachęceniu nas do odkładania na starość, przekonałby swoją partię do uchwalenia obywatelskiego projektu ustawy o uldze podatkowej w trzecim filarze. Od roku leżakuje w sejmowej zamrażarce.

Mit II: Państwo zaoszczędzi

"Daje nam to odciążenie długu i deficytu" - zapewnia premier. Zadłużenie całego państwa nie wzrośnie o 0,8 pkt proc., dzięki czemu unikniemy przekroczenia progu ostrożnościowego 55 proc. PKB. Budżet państwa zaoszczędzi w tym roku ponad 12 mld zł, a przyszłym - już blisko 17 mld zł. O tyle mniej minister finansów będzie musiał dosypać do ZUS na wypłatę emerytur. Sfinansuje się je z naszych składek, które do tej pory szły do OFE.

Oszczędności będą jednak pozorne. Obniżka składek dla OFE da rządowi chwilę wytchnienia. Nie będzie musiał na gwałt szukać oszczędności. Ale dług pozostanie, tyle że ukryty, a jego spłata będzie odroczona. Kiedyś przecież państwo będzie musiało znaleźć środki na wypłatę tych emerytur, na które teraz zaczniemy mniej odkładać w OFE.

Żadnego realnego problemu rząd nie rozwiązuje. Faktyczne reformy - ukrócenie przywilejów emerytalnych - odkłada na potem. Nie zanosi się też na zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, a potem jego wydłużenie. To tu są prawdziwe oszczędności. Im dłużej będziemy pracować i odkładać na emeryturę, tym będzie ona większa. Ale Tusk boi się komukolwiek narazić.

Premier woli wskazać kozła ofiarnego - to przez OFE się zadłużamy. Tyle że to nieprawda. Źródłem narastającego długu nie są złe fundusze, ale nieodpowiedzialni politycy, którzy rozdają pieniądze na lewo i prawo. Przez całą dekadę kolejne ekipy nie tylko nie przeprowadziły reform, lecz także krok po kroku rozmontowywały to, co wcześniej udało się zrobić. Tusk stawia teraz tylko kropkę nad "i". Zemści się to na nas za kilka lat.

Mit III: Nic się nie zmienia

Składki zostają w drugim filarze, tylko ich operatorem będzie ZUS, a nie OFE - zapewnia Donald Tusk. Nie umiem pojąć, jak premier chce przenieść pieniądze do pierwszego filaru (ZUS), a jednocześnie zostawić je w drugim (OFE). Nie można być trochę w ciąży.

Nie wiem też, jak takie zmiksowane emerytury miałyby być w przyszłości wypłacane. Nie wie tego też premier, bo jego rząd - jako już kolejny - przez trzy lata nie rozstrzygnął, kto wypłaci pieniądze z OFE. Wygląda na to, że po latach odkładania w funduszach wszystko i tak na koniec wróci do wspólnego wora w ZUS. I to on będzie wypłacał świadczenia. Nie tak miało być.

I dalej: czy ZUS zdąży dostosować swój system informatyczny do wprowadzonych zmian? Sejm ma się zająć projektem w styczniu, tak, żeby wszedł on w życie od kwietnia. Nawet zakładając, że parlament przyjmie go w błyskawicznym tempie, ZUS na przygotowanie będzie miał miesiąc. Czy znowu nie wyjdzie z tego wielki bałagan ze znikającymi w systemie informatycznym składkami, jak to miało miejsce, gdy ruszała reforma?

Nie wiadomo, czy środki, które zamiast trafić do OFE, zostaną w ZUS, będą dziedziczone. Taką gwarancję mamy dzisiaj w OFE. Przez dziesięć lat fundusze wypłaciły rodzinom zmarłych ponad 800 mln zł. Nawet jeśli rząd zadekretuje dziedziczenie, to skąd ZUS weźmie na to pieniądze?

Przez 11 lat wydawało nam się, że nasze pieniądze w OFE są bezpieczne. Nie udało się na nich położyć łapy - mimo licznych prób - ani socjalistom z SLD, ani konserwatystom z PiS. Teraz sięga po nie najbardziej - wydawałoby się - liberalny rząd minionej dekady. O ile więc premiera Jerzego Buzka zapamiętamy jako reformatora systemu emerytalnego, o tyle Tuska jako tego, który ten system wywrócił do góry nogami.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    73 głosy