Biznes Ludzie Pieniądze

Po dwóch dekadach "Rzeczpospolita" żegna się z zielenią

Vadim Makarenko
03.01.2011 , aktualizacja: 04.01.2011 08:46
A A A Drukuj
Od początku tego roku dział ekonomiczny "Rzeczpospolitej" ukazuje się na łososiowych stronach. Dzięki temu gazeta upodobniła się do innych tytułów, jak np. "Puls Biznesu" czy "Dziennik Gazeta Prawna".
Rzeczpospolita:
Rzeczpospolita: "Platforma wygrywa, ale konkurenci ją gonią"
ZOBACZ TAKŻE
"Na zielonych stronach" - zwykli mawiać dziennikarze i czytelnicy. Jednak od 3 stycznia dziennik przestawił się na inny kolor. Paweł Lisicki, naczelny "Rzeczpospolitej", w liście do czytelników na pierwszej stronie tłumaczy zmianę prozaicznie: "Okazało się, że zasoby zielonego papieru się wyczerpały, a jego producent nie jest w stanie zapewnić bezpiecznych dostaw". Artur Sierant, wiceprezes Presspubliki wydającej "Rzeczpospolitą", zapowiadał 30 grudnia w serwisie elektronicznym branżowego miesięcznika "Press", że wydawnictwo wciąż ma zapasy zielonego papieru, ale nie ujawniał, na jak długo ma go wystarczyć. Okazało się, że zaledwie na jeden dzień.

Dział ekonomiczny zaczął ukazywać się na zielonych stronach 5 sierpnia 1991 r., gdy "Rzeczpospolitą" kierował jeszcze jej legendarny naczelny Dariusz Fikus. Jego zastępcą był wówczas Piotr Aleksandrowicz (obecnie szef działu biznes w "Newsweeku"), a sekretarzem redakcji - Jerzy Paciorkowski (obecnie prezes PAP). - Wydaje mi się, że pomysłodawcą był akurat Jerzy Paciorkowski. Chcieliśmy wzmocnić nasz dział ekonomiczny i pokazać, że jest wyjątkowy na tle konkurencji. Nie chcieliśmy, żeby kolorem przypominał on "Financial Times", więc Jurek znalazł zieleń - wspomina Aleksandrowicz. Sam Paciorkowski tłumaczy to tak: - O dolarze mówiło się wówczas "zielony", dlatego był to naturalny kolor dla sekcji ekonomicznej.

Zielony papier był droższy od każdego innego koloru, bo produkowała go tylko jedna fabryka w Europie. Z kolei "Rzeczpospolita" była jedynym dziennikiem na Starym Kontynencie, który regularnie go kupował. - Ale wtedy było nas na to stać - dodaje Paciorkowski.

Wszystko zmieniło się zeszłym roku, gdy zakłady papiernicze rozpoczęły restrukturyzację. Wiele z nich zamknęło część linii produkcyjnych, ceny papieru poszybowały w górę. Jedną z ofiar był właśnie zielony papier produkowany w fińskim Varkaus przez szwedzki koncern Stora Enso. "W końcówce 2010 r. jedna rzecz stała się jasna: w tej branży mamy dwa różne światy - rozwijającą się Azję i Amerykę Południową oraz kurczącą się Europę i Amerykę Północną" - pisał w grudniowym przeglądzie RISI największy dostawca informacji dla przemysłu drzewnego i papierniczego.

Piotr Aleksandrowicz przyznaje, że powitał przejście ekonomicznych stron "Rzeczpospolitej" na nowy kolor "z żalem". - To żal bardziej emocjonalny. Rozumiem, że decyzja wynika z realiów rynkowych. Rozumiem też, że koszt papieru łososiowego jest niższy. Ale zielony był ogromnym wyróżnikiem i jakaś strata na wizerunku dla gazety wystąpi - uważa Aleksandrowicz. Paciorkowski podkreśla, że zielony kolor był jednym z ostatnich wyróżników gazety. - Kiedyś był to większy format, ale już go nie ma. Kiedyś był to też żółty kolor stron prawnych, który dziś ma również "Dziennik Gazeta Prawna". W ten sposób gazeta stała się mniej inna niż inne gazety - podsumowuje Paciorkowski. "DGP" publikuje na łososiowym papierze m.in. przedruki z "Financial Times".

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów