Zgodnie z przepisami każdy podatnik ma prawo poprosić swój zakład pracy o to, aby ten rozliczył go z fiskusem z podatku od dochodów osobistych za zeszły rok. Musi w tym celu przekazać pracodawcy oświadczenie na specjalnym formularzu oznaczonym symbolem PIT-12. Zwykle takie druki rozsyłają do pracowników sami pracodawcy, można je też jednak ściągnąć z internetu, choćby ze strony Ministerstwa Finansów www.mf.gov.pl.
Osoba, która chce, żeby w rozliczeniu z fiskusem wyręczył ją jej pracodawca, musi spełnić kilka warunków. Przede wszystkim więc wszystkie jej zeszłoroczne dochody z pracy podlegające opodatkowaniu muszą pochodzić od jednego pracodawcy. Co więcej, przy rozliczeniu przez pracodawcę nie może być mowy o wspólnym opodatkowaniu się z małżonkiem. Nie ma też możliwości opodatkowania się razem z samotnie wychowywanym dzieckiem. Pracodawca nie odliczy w przygotowywanym w imieniu pracownika rozliczeniu jego ulg. Nie przekaże także 1 proc. jego podatku organizacji pożytku publicznego. Jeśli więc pracownik zarabiał w zeszłym roku w kilku miejscach, chce się rozliczyć z małżonkiem lub dzieckiem, zamierza skorzystać z ulg podatkowych, wreszcie chce się podzielić swoim podatkiem z jakąś fundacją czy stowarzyszeniem - musi sam wypełnić swój PIT. Oczywiście, jeśli złoży pracodawcy PIT-12, a dopiero po jakimś czasie dojdzie do wniosku, że jednak chce sobie odpisać którąś z ulg albo przekazać 1 proc. podatku którejś z organizacji pożytku publicznego, może samodzielnie złożyć zeznanie roczne - wypełni wtedy PIT-36 lub PIT-37. To, że wcześniej rozliczy go zakład pracy, nie będzie miało znaczenia. Będzie się liczyć zeznanie wypełnione i wysłane przez niego samodzielnie.
Wróćmy jednak do szczęśliwców, którzy będą korzystać w rozliczeniu z fiskusem z pośrednictwa swoich pracodawców. Żeby nie mieli za łatwo, w ustawie podatkowej napisano, że PIT-12 z prośbą o takie rozliczenie powinni przekazać pracodawcom przed 10 stycznia. Ten zapis od lat wywołuje kontrowersje. Już o tym pisaliśmy, ale mimo wielu nowelizacji ustawy o PIT, nie został zmieniony. - Zastanawiające jest to, dlaczego użyto w tym przypadku słowa "przed", skoro do ustalania terminów w innych miejscach w ustawie użyto zwrotu "do" - mówił "Gazecie" Andrzej Marczak, doradca podatkowy z firmy KPMG. Jego zdaniem, ale także zdaniem innych doradców podatkowych, "przed 10 stycznia" należy interpretować jako do 9 stycznia włącznie. W tym roku byłoby to nawet wcześniej, bo ostatni dzień roboczy przed 10 stycznia to piątek 7 stycznia.
Problemy z tym terminem ma jednak zdaje się także Ministerstwo Finansów. W zamieszczonym na stronie resortu "Kalendarzu podatnika" czytamy, że oświadczenie PIT-12 podatnicy składają pracodawcom "do 10 stycznia". Jednak już w specjalnym komunikacie z 4 stycznia 2011 r. przypominającym o tym, że pracodawca może wyręczyć pracownika w rozliczeniu pojawia się nieszczęsne "przed 10 stycznia". I bądź tu człowieku mądry. Na szczęście w praktyce pracodawcy zwykle machają ręką na rozterki fiskusa i bałagan w przepisach - przyjmują PIT-12 do 10 stycznia, a niekiedy nawet kilka dni później.
Przed rokiem zakłady pracy rozliczyły z fiskusem 387,5 tys. osób.