Od piątku trwa strajk weterynarzy. Sprzeciwiają się obniżeniu stawek za badanie zwierząt. Np. Zamiast 45,5 zł za wizytę w gospodarstwie rolnym po nowym roku weterynarz dostanie 15 zł.
O proteście zadecydowała KRL-W (Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna). Weterynarze nie będą podpisywać umów, które zobowiązują ich do badania zwierząt rzeźnych, a co za tym idzie - badania takie nie będą przeprowadzane.
Do tej pory ok. 19 proc. weterynarzy nie podpisało umów, a ci którzy już je podpisali, przystąpili w piątek do składania wypowiedzeń.
Czy w czasie strajku będą problemy z dostępem mięsa na rynku? - Trudno to teraz ocenić, bo dopiero dzisiaj lekarze przystąpili do wypowiadania umów, a rozmowy z ministrem rolnictwa wciąż się toczą - mówi Tadeusz Jakubowski, prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej.
Uspokaja też Janusz Związek, główny lekarz weterynarii: - Mimo protestu weterynarzy nie ma problemów z badaniami zwierząt - zapewnił w piątek. Dodał, że część czynności, które dotychczas wykonywali prywatni lekarze weterynarii, wykonuje obecnie Inspekcja Weterynaryjna, a tam, gdzie wystąpią problemy, badaniami zajmą się pracownicy oddelegowani ze szczebla wojewódzkiego. Jest ich ok. 500. Związek ocenił, że problemy takie mogą dotyczyć 33 inspektoratów powiatowych na 305 istniejących.
Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna podtrzymuje swoje stanowisko, by weterynarze rozwiązywali podpisane umowy na badanie zwierząt kierowanych do uboju. Zdaniem Jakubowskiego nie da się zastąpić 6 tys. weterynarzy tzw. wolnej praktyki, którzy badają na co dzień zwierzęta i monitorują choroby zakaźne - Jeżeli nas nie będzie, to pojawi się poważne zagrożenie zdrowia publicznego. Państwowa służba weterynarii nie poradzi sobie z badaniami zwierząt, gdyż jest tam zatrudnionych tylko 1,6 tys. osób - powiedział we wtorek prezes KRL-W. Dodał, że protest weterynarzy dotknie przede wszystkim rolników i zakłady przetwórcze.
Jakubowski zaznaczył, że rozporządzenia rządu w sprawie świadectw "to wierzchołek góry lodowej", gdyż problemy weterynarii nie są rozwiązywane od lat. - Najbardziej nas irytuje niekonsultowanie żadnych spraw dotyczących struktury nadzoru weterynaryjnego - to jest podstawowy problem - mówił prezes.