- Jeżeli ktoś myśli, że zrezygnujemy z nadgodzin, to się myli. Będziemy walczyć - zapowiada stanowczo Krzysztof Oleksak, przewodniczący związku zawodowego strażaków Florian.
Z wyliczeń związkowców wynika, że 30 tys. polskich strażaków przepracowało 10 mln nadgodzin. Powinni za nie odebrać ok. 45 tys. miesięcy wolnego, czyli... 3750 lat. Strażacy rekordziści powinni dostać od razu pół roku wolnego, a całą straż w Polsce należałoby zamknąć nawet na trzy miesiące.
- W normalnym zakładzie pracodawca dostałby olbrzymią grzywnę za złamanie kodeksu pracy. No, ale w straży kodeks nie obowiązuje, mamy osobne, bardziej liberalne przepisy - wyjaśnia Robert Osmycki, przewodniczący Krajowej Sekcji Pożarnictwa NSZZ "Solidarność".
Skąd problem? Przed wejściem Polski do Unii strażacy nie mieli tygodniowych norm pracy. Od 2005 r. obowiązuje ich 40-godzinny tydzień pracy. A że strażaków jest o 4 tys. za mało, nadgodziny biegły jak szalone. W szczycie doszły do 12 mln!
Robert Osmycki: - Nasi prawnicy już analizują szczegóły pozwu zbiorowego przeciwko komendantom powiatowym, którzy są pracodawcami strażaków. Nie wykluczamy, że może być też jeden wspólny pozew przeciw komendantowi głównemu.
Ilu strażaków podpisze się pod pozwem zbiorowym? - Na pewno tysiące - przekonuje Osmycki.
MSWiA zapewnia, że problem dostrzega. - Na pewno nie można powiedzieć, że nic nie robimy - tłumaczy resort. Od 1 stycznia 2011 r. weszła w życie znowelizowana ustawa o państwowej straży pożarnej, która pozwala płacić strażakom za nadgodziny (ok. 13 zł brutto). Wcześniej przepisy na to nie pozwalały. W budżecie na 2011 r. zarezerwowano blisko 100 mln zł.
Ale według związkowców to nie rozwiązuje problemu. Nowelizacja pozwala na wypłatę rekompensat tylko za drugie półrocze 2010 r. i wszystkie nadgodziny "bieżące" powstałe po tym okresie. A co ze "starymi" milionami nadgodzin? - pytają strażacy. - Pod koniec grudnia mieliśmy spotkanie z zastępcą komendanta głównego. Na nasze pytanie, jak komenda zamierza się z nich rozliczyć, usłyszeliśmy: "Nie wiem, niech kadrowiec wam wytłumaczy" - mówi Osmycki.
Na dodatek komenda główna chce zwiększyć od tego roku liczbę strażaków, którzy codziennie mają pełnić służbę i być gotowi do interwencji. Do tej pory w ciągu jednego dnia służyło 4,6 tys. strażaków, teraz ma dyżurować 5,1 tys.
W związku z tym strażak będzie musiał pracować dłużej. I nadgodzin będzie miał jeszcze więcej - mówią strażacy.
- Gdy przyjdzie powódź czy jakieś duże pożary, komenda nie będzie w stanie likwidować starych nadgodzin i dodatkowo płacić za nowe - mówi Krzysztof Oleksak ze związku zawodowego Florian.
Co o tym wszystkim sądzą sama straż i MSWiA? Chórem przyznają, że stare nadgodziny "będą oddawane w miarę możliwości". Czy resort nie obawia się pozwów? - Nie komentujemy sprawy - usłyszeliśmy w ministerstwie.
Pozwy zbiorowe można składać od lipca ubiegłego roku przeciw władzom publicznym czy prywatnym firmom. Wystarczy, że skrzyknie się dziesięć osób i wniesie opłatę sądową 2 proc. (a nie jak zwykle 5 proc.) przedmiotu sporu. W USA pozwy zbiorowe można składać od 1938 r. Firmy wypłacają tam co roku 252 mld dol. odszkodowań!
We wrześniu powodzianie z Sandomierza, Tarnobrzega i Gorzyc złożyli pozew zbiorowy przeciw państwu, domagając się 9 mln zł. Taki pozew przeciw ZUS wniosło też w listopadzie 100 przedsiębiorców, którzy przed 20 września 2008 r. (zanim w życie weszły odpowiednie przepisy) zawieszali działalność gospodarczą i dzięki temu nie płacili składek ubezpieczeniowych. Przedsiębiorcy zapewniają, że do zawieszania namawiali ich sami pracownicy ZUS. Z kolei 776 klientów kredytów hipotecznych podpisało się pod złożonym pod koniec grudnia pozwem zbiorowym przeciwko BRE Bankowi (mBank i MultiBank). Żądają, by sąd ustalił, iż bank "nienależnie wykonywał umowę kredytową".