Przyjrzeliśmy się banerom reklamowym wiszącym na głównych stronach internetowych banków. - Banery na stronie głównej odzwierciedlają strategię sprzedażową banku na najbliższe miesiące - mówi Sylwia Szymula z ING Banku.
Jak dużą oglądalność mają bankowe banery? Statystyk mógłby pozazdrościć niejeden portal internetowy. Np. średnia liczba odsłon strony internetowej ING Banku wyniosła w ostatnich miesiącach ok. 700 tys. dziennie. Z kolei mBank ujawnił, że liczba odsłon jego strony przekroczyła w ubiegłym roku ponad 400 mln. Większość klientów kieruje się co prawda do okienka logowania do systemu transakcyjnego, ale każdemu choć przez ułamek sekundy mignie kolorowa reklama.
Na 26 zbadanych banków aż 12 promuje konta osobiste. Banki kuszą już nie tylko brakiem opłat za prowadzenie rachunków, ale gotowe są płacić za aktywne używanie kart czy robienie przelewów. Klient z kontem to żyła złota, bo łatwiej można wcisnąć mu inne produkty.
Niektóre banki nie reklamują samych kont, ale wybrane usługi z nimi związane. Np.
BGŻ chwali się darmowymi
bankomatami i systemem bankowości elektronicznej, Citi Handlowy promuje wprowadzoną niedawno bankowość mobilną (przez telefon komórkowy), a mBank i
Lukas Bank zachwalają zalety pakietów medycznych.
Równie chętnie banki reklamują karty kredytowe lub w ogóle zachęcają do płatności kartami. Takie reklamy znaleźliśmy w 12 bankach.
Sądząc po treści banerów, i w tym roku banki będą rywalizować na rynku kredytów hipotecznych i gotówkowych. Pożyczki gotówkowe reklamuje 11, a
kredyt mieszkaniowy 9 banków.
Jeśli chodzi o produkty oszczędnościowe, banki będą nas zachęcać do stosunkowo nowych w Polsce lokat z dziennym naliczaniem odsetek. W ten sposób można uniknąć tzw.
podatku Belki. Depozyty reklamuje 10 banków, połowa z nich zachęca do założenia właśnie takiej lokaty antypodatkowej.
Niewiele jest natomiast banerów z ofertą dla firm. Znajdziemy je tylko na stronie BGŻ, Polbanku i Raiffeisena.
- Z badań wynika, że klienci biznesowi szybko sami odnajdują drogę do sekcji poświęconej ofercie dla firm - tłumaczy Sylwia Szymula z ING. - Klienci indywidualni, a tych banki mają zdecydowaną większość, zbombardowani na wstępie reklamami produktów dla przedsiębiorców szybko mogliby opuścić stronę banku.
Reklamowanie produktów i usług, na które w danej chwili jest największy nacisk sprzedażowy, nie jest jednak regułą. - Te banery to najtańsza forma reklamy. Możemy więc pozwolić sobie, by promować bardziej niszowe usługi, na których bank kokosów nie zbije, przynajmniej nie od razu. Taka promocja staje się elementem edukacji finansowej klientów - dodaje przedstawiciel jednego z banków.