Biznes Ludzie Pieniądze

Ustawa ograniczy spready przy kredytach walutowych?

Maciej Samcik
10.01.2011 , aktualizacja: 10.01.2011 16:41
A A A Drukuj
Czy jeszcze w tym roku zacznie obowiązywać ustawa ograniczająca wysokość spreadów, które banki ustalają dla osób spłacających kredyty walutowe? Chce tego wicepremier Waldemar Pawlak
Waldemar Pawlak, wicepremier ds. gospodarczych w rządzie Platformy, już jesienią zeszłego roku ruszył na odsiecz kilkuset tysiącom Polaków, spłacających kredyty hipoteczne w walutach obcych. W resorcie gospodarki ruszyły prace nad ustawą, która ma ograniczyć samowolę banków, które najpierw uwiązały klientów kredytami, a teraz dyktują im coraz wyższe kursy, po których raty są przeliczane na złote. Ostatnio w niektórych bankach frank był nawet o ponad 30 gr droższy niż w NBP.

Dziś Pawlak ma nadzieję, że spready uda się ustawowo ograniczyć jeszcze przed końcem tego roku. - Chciałbym, żeby to była pierwsza połowa 2011 r., ale wszystko zależy od tempa prac rządowych. Na razie otrzymaliśmy mnóstwo uwag od innych resortów - mówił Pawlak na wczorajszym spotkaniu z dziennikarzami. Projekt ustawy jest dziś na etapie uzgodnień międzyresortowych

Wicepremier myśli o dwóch wariantach ograniczania spreadów. Pierwszy - podstawowy - to umożliwienie klientowi spłacania kredytu w takiej walucie, w jakiej kredytobiorca ma ochotę regulować raty. - Gdyby klient mógł sam wybrać, gdzie kupi walutę i w jakim momencie, to banki nie szalałyby tak ze spreadami. Swoboda wyboru sama uregulowałaby rynek - argumentuje Pawlak. W zeszłym roku Komisja Nadzoru Finansowego wprowadziła zasadę, która pozwala raz w życiu kredytu zmienić walutę spłaty rat, ale banki żądają za tę usługę wysokich prowizji.

Słabą stroną pomysłu Pawlaka jest to, że jeśli swoboda spłaty rat miałaby obejmować kredyty już zaciągnięte, a nie tylko te nowe, to trzeba by zmienić treść umów hipotecznych. A za spisanie stosownych aneksów banki już dziś pobierają opłaty, czasem idące w setki i tysiące złotych. Obecni na spotkaniu z dziennikarzami urzędnicy z ministerstwa zapewniali, że ustawę da się wdrożyć bez konieczności aneksowania umów. Nie chcieli jednak zdradzać szczegółów.

- W 2009 r. wprowadziliśmy swobodę rozliczania się przedsiębiorców nie tylko w złotym, ale i w walutach obcych. Chodzi o rozciągnięcie tej zasady na klientów indywidualnych - argumentował Pawlak, ale trudno uwierzyć, aby bankowcy przeszli obojętnie nad ustawą, która uderza w swobodę zawierania umów. I nie obyłoby się zapewne bez interwencji Trybunału Konstytucyjnego.

Mniej ryzykowny jest drugi pomysł Pawlaka, czyli nałożenie na banki limitów spreadów. Podobny ruch wykonał w zeszłym roku rząd węgierski, gdzie kredyty walutowe obowiązkowo muszą być spłacane po kursie banku centralnego. - Wysokość spreadu nie jest zapisana w umowach kredytowych, więc nałożenie na nią limitów nie powodowałoby konieczności spisywania aneksów. Tak samo kiedyś wprowadzono ustawę antylichwiarską, ograniczającą oprocentowanie kredytów.

Urzędnicy Ministerstwa Gospodarki pokazali szacunki, z których wynika, że na spreadach banki zarabiają w skali roku 1-1,5 mld zł. To przynajmniej co dziesiąta złotówka z zysku całej branży bankowej w Polsce! Przypomnieli też niedawny wyrok Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 12 grudnia, który nałożył karę na Bank Millennium za nieczytelne ustalanie kursów walut przy spłacie kredytów. - Już same prace nad ustawą powinny zmobilizować banki do wprowadzania dobrych praktyk i jasnego informowania klientów o wysokości spreadów oraz do ich ograniczania - mówił Pawlak. - Liczę na to, że po twardej dyskusji w rządzie ustawa może znaleźć szybki finał w parlamencie - dodał wicepremier.

Na propozycjach Waldemara Pawlaka suchej nitki nie zostawia Związek Banków Polskich. - Uważamy, że są to pomysły populistyczne i nieprzypadkowo pojawiają się na początku roku wyborczego. Próby administracyjnego regulowania cen są z góry skazane na niepowodzenie, a ich koszty na koniec i tak poniosą klienci - mówi nam mec. Jerzy Bańka z ZBP. I przypomina, że sprawę spreadów uregulował już nadzór bankowy, zajmował się nią również Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Te działania okazały się naszym zdaniem wystarczające - dodał Bańka.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy