Biznes Ludzie Pieniądze

Oczopląs sterowany, czyli jak spojrzeniem zagrać w grę

Tomasz Grynkiewicz, Las Vegas
10.01.2011 , aktualizacja: 10.01.2011 20:54
A A A Drukuj
W Las Vegas dwaj inżynierowie pokazali, jak samym tylko spojrzeniem można zagrać w prostą grę komputerową
Sterowana wzrokiem gra - Whack-a-mole
Fot. Waterloo labs
Sterowana wzrokiem gra - Whack-a-mole
Gdzieś zupełnie na uboczu targów elektroniki użytkowej w Las Vegas upchnięto stoisko Waterloo Labs, zespołu badawczego firmy National Instruments. W tym niewielkim pokoiku dwaj młodzi inżynierowie pokazywali, że po sterowaniu głosem, dotykiem (iPhone) czy gestami (Kinect) przyszła być może pora na sterowanie... spojrzeniem.

Pierwszy w oko rzucił mi się Chris Culver, wysoki, obklejony elektrodami, kablami przyczepionymi do płyty głównej. Obok Hunter Smith, jego kolega z zespołu coś poprawiał w ustawieniach.

- Gotowe - rzucił w końcu.

I tak zostałem świadkiem niecodziennej rozgrywki - bo Culver grał, stojąc nieruchomo przed telewizorem. Ruszał jedynie gałkami ocznymi, rzucając to spojrzenie w lewo, to w dół. Patrząc w odpowiednim kierunku, odstrzeliwał wyskakujące z nor krety.

- To "Whack-a-mole" [grzmotnij kreta] - wyjaśnił Smith. I zaraz zastrzegał. - Na grach się nie znamy. To prosta gra, którą stworzyliśmy, by pokazać możliwości technologii - dodawał.

System eye Mario (na cześć Super Mario Bros.) działa w oparciu o napięcie, te kilka miniwoltów, które, jak się okazuje, przechodzą przez skórę, gdy poruszamy gałkami ocznymi. Elektrody łapią sygnał i przekładają np. na ruch postaci na ekranie. Wykorzystując to, że kiedy patrzymy w lewo, jest inne napięcie, niż gdy patrzymy w prawo. Elektrod jest - Culver właśnie mi je przypina - pięć. Nad okiem i pod nim, na obu ciemieniach i tuż za uchem.

Kreta trafiam dopiero za szóstym razem. W sumie zdobywam 230 punktów. - Nieźle, byłbyś w pierwszej piątce - żartując podsumowuje Smith. I dodaje, że dużo zależy od praktyki (wyczucia, jak spojrzeć, by przeszło napięcie).

Razem z Culverem wchodzi w skład Waterloo Labs, większej grupy badawczej w spółce National Instruments - ta ostatnia zajmuje się głównie oprogramowaniem i rozwiązaniami dla systemów przemysłowych. Np. na jej rozwiązaniach zbudowano system monitorujący stan stadionu olimpijskiego w Pekinie. W ub.r. Waterloo Labs zasłynęli z przerobionego samochodu, którym sterowali za pomocą iPhone'a. Ostatnie pół roku pracowali jednak nad sterowaniem za pomocą spojrzenia. Jak sami mówią, projekt robiony po godzinach, stał się ich etatową pracą.

- System może np. mieć zastosowanie u osób niepełnosprawnych albo w rehabilitacji dzieci z wadą wzroku - mówi Smith.

A bardziej konsumenckie zastosowania? - Właśnie dlatego przyjechaliśmy na targi, by pokazać się z tą technologią. Być może znajdzie się spółka, która odkryje w tym dodatkowy potencjał, którego my dziś nie widzimy - mówi Hunter Smith.

Jeśli tak by się stało, byłby to kolejny dowód na to, że branża elektroniki konsumenckiej próbuje wrócić do korzeni i chce przekonać ludzi do komunikowania się z gadżetami językiem naturalnym. Patrząc na wyniki sprzedaży, i iPhone'owi i Microsoftowi z przystawką do konsoli Xbox 360 się udało. Czy Waterloo Labs pójdzie ich drogą?

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów