Na pierwszym polu Ford licytował się z
Chevroletem i
Nissanem, czyje elektryczne
auto szybciej się naładuje (odpowiedź: Forda), a producent nawigacji Navteq pokazał aplikację Green Route, która przy wytyczaniu najmniej paliwożernej trasy, poza korkami uwzględnia też nachylenie drogi czy liczbę zakrętów.
W rozrywce Pioneer Electronics pokazywał, jak na ekranie samochodowym odtwarzać na bieżąco (w streamingu) filmy z YouTube'a. Toyota zaś zaprezentowała system, który podpięty do internetowej wypożyczalni wideo pozwoli wstrzymać film w aucie, a dokończyć jego oglądanie już na domowym telewizorze. Japoński producent pokazał też system aplikacji, który pozwoli w samochodzie na korzystanie z wyszukiwarki Bing czy zamówienie stolika w restauracji przez serwis OpenTable.
Verizon, który podobnie jak Zygmunt Solorz w Polsce zainwestował w sieć komórkową 4G, pokazywał jej potencjalne zastosowania: kierowca, sterując systemem głosowo, mógłby na ekranie otwierać takie aplikacje, jak: YouTube,
Facebook czy Skype. By zbyt go to nie odciągało od jazdy, BMW zaproponował system, który będzie na głos czytał np. nowe wpisy znajomych na Facebooku czy Twitterze. Bo, jak przekonywał prezes Audi, chodzi o to, by na wyświetlaczach samochodowych można było robić to samo, co dziś na smartfonach czy laptopach. A może i nie tylko na wyświetlaczu - Audi pokazywało prototyp systemu nawigacyjnego wyświetlanego... wprost na szybie kierowcy. Gdy zapytałem, kiedy można się go spodziewać w salonach, padła jednak wymijająca odpowiedź: "Może za pięć, sześć lat, nie mamy przecież odpowiednich zgód i certyfikatów".
Obok jednak tego "co można" w Vegas nie zabrakło technologii, przez które "nie można" (głównie w imię bezpieczeństwa). Np. aplikacja PhoneGuard nie pozwoli po przekroczeniu ustalonej prędkości na wysyłanie SMS-ów, dzwonienie czy przeglądanie internetu w komórce. Hyundai pokazał system antyzłodziejski Blue Link, który spowalnia skradziony samochód. Ford zaś jeszcze w tym roku w nowym Focusie będzie oferował system MyKey (informacje zakodowane są w czipie w kluczyku), który ograniczy młodemu kierowcy swobodę. Wedle życzenia rodziców MyKey może: irytującym sygnałem alarmować informować o przekraczaniu kolejnych pułapów prędkości, w tym w ogóle ograniczyć prędkość do 128 km/h; ograniczyć rotację kół (nastolatek nie ruszy z piskiem spod świateł), obciąć o ponad połowę maksymalny poziom głośności. Nie pozwoli wyłączyć też wspomagania parkowania czy nie zapiąć pasów. A wspomniany wcześniej system Verizona powiadomi, gdy auto ulegnie wypadkowi, może nawet przesłać e-mailem film wideo z miejsca zdarzenia.
- Z punktu widzenia przychodów to wciąż niszowy rynek. Tesla Roadster to nasz najmniejszy klient - mówi "Gazecie" Jen-Hsun Hang, prezes nVidii, która nowe procesory Tegra-2 (te same, co np. w tablecie Xoom czy nowym telefonie
LG Optimus 2X) sprzedała też Audi i BMW. Nie ukrywa jednak, że kontrakt z Teslą i innymi producentami aut korzystnie wpływa na wizerunek marki nVidii.
Jest tylko jeden problem - analitycy już się zastanawiają, kiedy samochodowymi systemami, dzisiaj wciąż niszowymi, zainteresują się hakerzy. W scenariuszu pozytywnym tylko po to, by wykraść hasła czy dane, a nie majstrować w celu choćby... zwiększenia prędkości auta.