W Holandii prostytucja rozwinęła się już ok. 1600 roku, kiedy państwo było potęgą morską, a marynarze dobijający do portu poszukiwali dobrej zabawy. Holandia zalegalizowała prostytucję dekadę temu, ale politycy dopiero teraz poruszyli kwestię opodatkowania takich usług.
- Akcję rozpoczęliśmy w większych domach publicznych, teraz próbujemy skontaktować się z kobietami pracującymi na własny rachunek - poinformował Janneke Verheggen, rzecznik krajowego urzędu podatkowego.
Pomysł spotkał się z niewielkim sprzeciwem. Niektórzy pozostają sceptyczni, ponieważ zastanawiają się, czy pomysł jest do zrealizowania.
- To jest bardzo dobry pomysł - powiedziała Samantha pracująca w dzielnicy czerwonych latarni. - To taka sama praca jak każda inna. Dodała, że uważa to za niesprawiedliwe, że ona od kilku lat oddaje część swojej pensji, natomiast jej koleżanki z Europy Wschodniej - nie.
Pomimo że Holandia wyszła z kryzysu obronną ręką, to jednak deficyt w 2010 r. wyniósł 6 proc. PKB. Żeby zbilansować budżet do 2015 r., Holandia bardzo mocno tnie wydatki budżetowe i podnosi podatki.