W piątek hiszpański bank centralny poinformował, że działające w kraju banki pożyczyły w grudniu z EBC 67 mld euro. To o 6 mld więcej niż w listopadzie i najwięcej od lipca, kiedy EBC udzielił hiszpańskiemu sektorowi bankowemu rekordowej pożyczki w wysokości 130 mlnd euro.
Zdaniem analityków cytowanych przez serwis
WSJ świadczy to o tym, że inwestorzy (czyli inne banki komercyjne) zażądali ponownie zbyt dużego oprocentowania i w konsekwencji hiszpańskie banki musiały się zwrócić o fundusze z EBC.
- Pożyczanie pieniędzy z EBC piętnuję kredytobiorcę, bo świadczy o tym, że nie udało się znaleźć pieniędzy z innych źródeł - pisze "WSJ".
Zagranica chciała większych pieniędzy za udzielenie pożyczek Hiszpanom w związku rosnącym jej zdaniem ryzykiem. Banki na Półwyspie Iberyjskim mocno odczuły skutki kryzysu związane z niespłacaniem kredytów hipotecznych. Od boomu na tamtejszym rynku
nieruchomości z kwietnia 2007 r. ceny domów spadły o 22,5 proc. Szacuje się, że w ubiegłym roku 280 tys. Hiszpanów straci swoje
mieszkania. Co gorsza, w tym samym czasie 100 tys. nieruchomości wystawionych na sprzedaż nie może znaleźć nabywców, a więc banki nie mogą odzyskać swoich pieniędzy. Efekt? Banesto, który jako pierwszy hiszpański bank podaje swoje wyniki, zarobił w ubiegłym roku 460 mln euro wobec 560 mln euro w 2009 r. To o 11 mln euro mniej, niż spodziewali się analitycy. Na spadek wyniku o prawie 18 proc. wpłynęły sięgające 1 mld euro odpisy z tytułu niespłacanych kredytów hipotecznych. Ten ponury krajobraz dopełnia to, że aż pięć tamtejszych kas oszczędnościowych (instytucji parabankowych) nie zdało stress-testów.
To wszystko sprawia, że kiedy Hiszpania podobnie jak Portugalia ma przeprowadzić emisję obligacji rynki, wstrzymują oddech. Tak było w czwartek, kiedy Hiszpania sprzedała swoje obligacje warte 3 mld euro, chociaż ich oprocentowanie wyniosło 4,5 proc., czyli więcej niż w listopadzie.