Od stycznia zwykła bułka jest obłożona 5-proc. stawką VAT. Ale gdy piekarz posypie ją kruszonką albo doda dżem, stawka wzrasta do 8 proc. Czy minister finansów Jacek Rostowski nie lubi słodyczy?
Już w sylwestra mali przedsiębiorcy nie bawili się beztrosko. Wiedzieli, że muszą przeprogramowywać kasy fiskalne, ponieważ zaraz po Nowym Roku wchodzą w życie nowe stawki VAT. Największy problem mają piekarze. Dla nich do tej pory sytuacja była prosta - na wszystkie wyroby mieli podatek 7-proc. Od 1 stycznia na część towarów, np. chleb, stawka jest niższa i wynosi 5 proc. Na inne, np. pączki i ciasta, wzrosła do 8 proc. Albo rogal. Jeśli jest zwykły, pasuje z opisu do "wyrobu piekarskiego" (5 proc.). Ale jeśli ma dżem, prawdopodobnie powinien wskoczyć na wyższy VAT, jako ciastko.
Nowelizacja ustawy podatkowej różnicuje też stawki w zależności od składników produktu. - Na pączki, które mają więcej masła i cukru niż mąki, stawka wynosi 8 proc. Ale już na bułki maślane można stosować 5 proc., bo składają się głównie z mąki - opowiada Grażyna Zachoszcz, dyrektor biura Cechu Piekarzy w Łodzi. Chałka nie pasuje do żadnej grupy z nowelizacji, a kilka innych produktów z powodzeniem można by wpisać do kilku grup.
Przedsiębiorcy, z którymi rozmawialiśmy, próbowali rozwiać swoje wątpliwości. - Pojechałem do dwóch wielkich hurtowni spożywczych. Chciałem sprawdzić, jakie stawki one nakładają. Problem w tym, że na ten sam produkt miały różny VAT. Tak było na przykład z sucharami - mówi właściciel sklepiku w Koluszkach.
Zmartwił się, bo chciał mieć pewność, że wprowadzi właściwą stawkę. - Zawsze może przyjść kontrola z urzędu skarbowego i będą kłopoty - mówi. Poszedł więc do urzędu, gdzie usłyszał: "Proszę się nie martwić, nie jest pan sam. Trzy czwarte Polski nie wie, co robić".
Zachoszcz spróbowała wziąć sprawę w swoje ręce. Zaczęła wyżej - od izby skarbowej, ale szybko została odesłana do urzędu skarbowego. A stamtąd do urzędu statystycznego. - Bo tam mają klasyfikacje wyrobów i usług - usłyszała.
Poszła. - Chciałam w końcu wyjaśnić wątpliwości. Każdego dnia odbieram kilkanaście telefonów od zdezorientowanych piekarzy i nie wiem, co im odpowiadać - mówi.
Urząd Statystyczny był gotowy do pomocy. Przeprowadzi analizę dopasowania do grupy i powie, gdzie należy zakwalifikować bułkę maślaną czy rogala z dżemem. Tyle tylko że za każdą pojedynczą pozycję weźmie opłatę: 50 zł. Plus... 23 proc. VAT.
- Tak, tu urząd nie miał wątpliwości, jaki VAT naliczyć - denerwuje się Zachoszcz. - Ale 61,50 zł za każdy wyrób to drogo, gdy wątpliwości mamy przynajmniej kilkanaście.
Interpretacje z izby skarbowej też są płatne - tu pozycja "bułka maślana" kosztować będzie 40 zł (już z VAT).
Minister finansów Jacek Rostowski łasuchów nie rozpieszcza - stawka VAT na cukier także wzrosła od Nowego Roku z 7 do 8 proc. Resort finansów nigdy nie wyjaśnił dlaczego.