Ustawa o lecznictwie uzdrowiskowym z 2005 r. i rozporządzenie ministra skarbu z października 2008 r. gwarantowały, że państwowe uzdrowiska pozostaną państwowe. Ale ustawa jest właśnie nowelizowana. Na niedawnym posiedzeniu wspólnym komisji zdrowia i samorządu terytorialnego posłanka Danuta Pietraszewska (PO) zarekomendowała wykreślenie art. 64 gwarantującego zachowanie państwowej własności. Poprawka przeszła zaledwie jednym głosem - 24 do 23. Na posiedzeniu komisji głosowali za nią solidarnie posłowie PO.
Opozycja zaczęła oskarżać PO, że otwiera drzwi do prywatyzacji dobra narodowego, jakim są siarczkowe i borowe źródła. Zdaniem obrońców państwowych uzdrowisk inwestorzy chętnie przekształciliby je w modne, ale drogie SPA. - Omal nie dostałem zawału serca. Zbliża się koniec kadencji, dlaczego się na tym majątku nie uwłaszczyć? - mówi poseł Sławomir Kopyciński z SLD.
Sprawa wywołała też konsternację w koalicji. - Jako klub PSL opowiadamy się, żeby odstąpić od poprawki i pozostawić siedem państwowych uzdrowisk - mówi poseł Andrzej Pałys.
- Podczas trzeciego czytania problem będzie chyba pozytywnie rozstrzygnięty dla pracowników uzdrowisk - zapewnia Marek Kwitek z PiS.
Pracownicy uzdrowisk (w sumie ponad 3 tys.) i związkowcy obawiają się prywatyzacji, bo nowy właściciel mógłby ograniczyć zatrudnienie. Mówią też, że tylko państwowe uzdrowiska zapewniają równy dostęp do wszystkich zabiegów, również tych mało opłacalnych. Nie przekonują ich argumenty, że NFZ podpisuje też kontrakty z prywatnymi klinikami, co potwierdza nawet NIK w raporcie.
10 stycznia ponad 200 pracowników uzdrowiska w Busku-Zdroju spotkało się z parlamentarzystami i samorządowcami, aby zaprotestować przeciwko zmianie ustawy. Wcześniej protestowały OPZZ i "Solidarność". Sprzeciw zgłosił też zarząd województwa świętokrzyskiego.
Zwolennicy poprawki i likwidacji listy siedmiu państwowych uzdrowisk argumentują, że uniemożliwia nie tylko wejście dużego inwestora, ale nawet utworzenie spółki pracowniczej. - Prywatyzacja to jedyna droga dla naszego uzdrowiska. Czy mi się to podoba, czy nie - mówi Edward Gaitkowski, wiceprezes ds. ekonomiczno-finansowych i marketingu Przedsiębiorstwa Uzdrowisko Ciechocinek SA. - W 2010 r. mieliśmy kontrakt z NFZ o 30 proc. niższy niż rok wcześniej, bo nowe, prywatne uzdrowiska zyskują kontrakty naszym kosztem - mówi Gaitkowski. Dodaje, że to stanowisko zarządu, ale związkowcy są prywatyzacji przeciwni.
Od czasu komercjalizacji uzdrowisk w 1998 r. sprywatyzowano Uzdrowisko Nałęczów SA (w 2001 r. za 62,5 mln zł), Szczawnica (w 2006 r. za 20 mln zł) i Ustka (w styczniu 2010 r. za 14 mln zł). NIK skontrolowała sprywatyzowane placówki w Nałęczowie i Szczawnicy. W raporcie ze stycznia 2010 r. Izba nie potwierdza obaw o pogorszenie się warunków dla kuracjuszy. Okazało się, że oba skontrolowane uzdrowiska nie dość, że utrzymują profil leczenia, to zwiększyły liczbę kontraktowanych usług.
Posłanka Pietraszewska z PO przekonuje, że protesty wynikają z nieporozumienia i o prywatyzacji nie ma mowy. - Nie chodzi o to, żeby zlikwidować listę państwowych uzdrowisk, ale naprawić i uporządkować ten zapis - mówi. Według ustawy listę taką tworzy minister skarbu w konsultacji z ministrem zdrowia, a powinien wyłącznie minister skarbu. I to rzekomo chciał wyprostować rząd.
Ale Ministerstwo Zdrowia, odpowiadając rok temu na interpelację posła Przemysława Gosiewskiego (PiS), wypowiadało się w nieco innym tonie: "Biorąc pod uwagę niską kondycję finansową spółek skarbu państwa (...), kierownictwo MZ ostatecznie zaaprobowało zmianę ustawy uzdrowiskowej, zgodnie z propozycją ministra skarbu państwa" (czyli odejście od listy państwowych uzdrowisk).
"Gazeta" zapytała Ministerstwo Skarbu, czy są chętni do zakupu tych siedmiu uzdrowisk. - Do MSP docierają sygnały zainteresowania ze strony potencjalnych inwestorów - przyznał Piotr Koszewski z biura prasowego MSP.
"Lista siedmiu"
Art. 64 ustawy o lecznictwie uzdrowiskowym chroni siedem uzdrowisk: Busko-Zdrój, Ciechocinek, Kołobrzeg, Krynica-Zdrój, Lądek-Zdrój, Rymanów-Zdrój i Świnoujście. Razem zatrudniają one 3 tys. 165 osób, w 2009 r. miały 242 mln zł przychodów, 7,7 mln zł zysku i kontrakty z NFZ na prawie 100 mln zł.