W 2010 r. kraje strefy euro musiały pożyczyć z rynków finansowych rekordową sumę 2,05 bln euro, by pokryć dziury budżetowe i zrefinansować stare zadłużenie. Z wyliczeń analityków agencji ratingowej Fitch wynika, że w tym roku potrzeby pożyczkowe strefy euro spadną do 1,86 bln euro. W tej sumie 539 mld euro to deficyty budżetowe, które trzeba pokryć, reszta to dług krótkoterminowy i długoterminowy, który trzeba zrefinansować.
- W średnim okresie Fitch przewiduje, że potrzeby pożyczkowe netto (pokrywanie deficytów) będą spadały w niemal wszystkich europejskich krajach ze względu na wprowadzane programy oszczędnościowe - piszą analitycy agencji w raporcie.
W zeszłym roku dwa kraje - Grecja oraz Irlandia - nie podołały zadaniu i nie były w stanie same po rozsądnej cenie zrefinansować swojego zadłużenia i pokryć ogromnych dziur w budżetach. Dlatego skorzystały z pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz innych krajów strefy euro. Grecji w maju 2010 r. przyznano pożyczkę na poziomie 110 mld euro, Irlandii w listopadzie - 85 mld euro.
Ale inne kraje, które też mają kłopoty gospodarcze - Portugalia czy Hiszpania - cały czas finansują swoje potrzeby samodzielnie. Niektórzy ekonomiści uważają, że i one mogą potrzebować pomocy w przyszłości. Na razie jednak kraje te emitują papiery skarbowe i znajdują na nie chętnych.
W środę Portugalczycy po raz kolejny w tym roku sprzedali dług, tym razem roczne bony skarbowe warte 750 mln euro, i to oferując znacznie niższe oprocentowanie niż miesiąc wcześniej (4,03 proc. wobec 5,28 proc.). Obligacje warte 3 mld euro sprzedali też Belgowie (kraj mocno zadłużony i dodatkowo pogrążony w kryzysie politycznym). - Mogło nam pójść lepiej - przyznał jednak Jean Deboutte, dyrektor w belgijskiej agencji zarządzania długiem. Belgowie liczyli na to, że sprzedadzą papiery za 5 mld euro.
Największe potrzeby pożyczkowe w Europie ma w tym roku Francja, która musi pozyskać 385,8 mld euro. Kolejne miejsca zajmują Włochy - 381,1 mld euro, oraz Niemcy - 291,6 mld euro. Jeśli odnieść potrzeby pożyczkowe brutto (pokrycie deficytu plus refinansowanie starego długu) do PKB danego kraju, w Europie najgorzej wypadają kraje mające największe zadłużenie. Tegoroczne potrzeby pożyczkowe stanowią aż 25,1 proc. PKB Grecji, 23,1 proc. PKB Włoch, 22,6 proc. PKB Portugalii i 21,1 proc. PKB Belgii. Ekonomiści Fitch pocieszają, że liczba krajów w strefie euro, w których wskaźnik tej jest wyższy niż 20 proc. PKB, spadła z ośmiu w 2010 r. do czterech w 2011 r. Średnia w strefie euro jest niewiele wyższa niż 15 proc. PKB.
Europa wypada nieźle na tle innych światowych gospodarek. Analitycy Fitch szacują, że Stany Zjednoczone muszą pożyczyć w tym roku niemal 2,88 bln euro, a Japonia - 2,2 bln euro. W USA jest to ponad 25 proc. PKB, a w Japonii powyżej 52 proc. PKB!
Dla porównania Polska musi w tym roku pożyczyć 167,5 mld zł. W przeliczeniu po obecnym kursie jest to nieco ponad 43 mld euro. Nasze potrzeby pożyczkowe wynoszą mniej więcej 11 proc. polskiego PKB.