W środę rosyjski
dziennik "Nowaja Gazieta" opublikował dwie depesze amerykańskich dyplomatów ujawnione przez WikiLeaks, które rzucają nowe światło na okoliczności zablokowania przez Rosję ropociągu do rafinerii w Możejkach i rolę, jaką cztery lata temu w walce z Orlenem o Możejki odgrywał Igor Sieczin. Wtedy był on wiceszefem administracji prezydenta Rosji Władimira Putina, a teraz jest wicepremierem Rosji w rządzie Putina.
W maju 2006 r. rząd Litwy na nowego inwestora Możejek wybrał PKN Orlen. Transakcja czekała jeszcze na akceptację Komisji Europejskiej, gdy pod koniec lipca 2006 r. na terenie Rosji doszło do awarii ropociągu Przyjaźń przesyłającego rosyjską ropę tranzytem przez Białoruś do Możejek. Po paru dniach Rosjanie naprawili rurę na tyle, że wznowiono dostawy tą rurą ropy do białoruskiej rafinerii w Nowopołocku, ale dostaw do Możejek dotąd nie wznowiono, chociaż Litwini proponowali, że sami rurę naprawią.
"Wstrzymanie dostaw ropy do rafinerii w Możejkach po awarii ropociągu Przyjaźń 29 lipca 2006 r. wygląda na rezultat zemsty geopolitycznej wymieszanej ze zwykłymi racjami biznesowymi" - napisano w depeszy wysłanej pod koniec sierpnia 2006 r. z ambasady USA w Moskwie. Przedstawiciel brytyjsko-rosyjskiego koncernu TNK-BP powiedział amerykańskim dyplomatom, że koncern ten uzgodnił z Orlenem dostawy 9 mln ton ropy rocznie do Możejek. Jednak na początku lipca 2006 r. Sieczin zadzwonił do Germana Chana, jednego z głównych menedżerów TNK-BP, i "wydał mu polecenie", aby odwołać ofertę dla Orlenu - co TNK-BP zrobiło. Także przedstawiciel rosyjskiej kompanii naftowej Łukoil potwierdził amerykańskim dyplomatom, że "Sieczin jako przedstawiciel Kremla był zainteresowany wstrzymaniem dostaw, a na Łukoil i TNK-BP jest wywierany nacisk, który ma im utrudnić zawarcie kontraktów z Możejkami na dostawy ropy rurociągiem".
Także latem 2006 r. litewscy dyplomaci mówili swoim amerykańskim kolegom, że zamknięcie ropociągu było decyzją polityczną, którą podjęto "na bardzo wysokim szczeblu", aby zmusić Orlen do odwołania wniosku do KE o zgodę na zakup akcji Możejek. Litewscy dyplomaci zachowali jednak nieco optymizmu i mieli nadzieję, że sprawa dostaw ropy zostanie wkrótce rozwiązana z korzyścią dla Litwy. Wskazywali, że Moskwa może się obawiać, że Wilno pod pretekstem remontu może zablokować tranzytową linię kolejową do Kaliningradu, która ma kluczowe znaczenie dla tamtejszego garnizonu wojsk rosyjskich.
O naciskach Moskwy na Wilno w sprawie wyboru nowego inwestora dla Możejek amerykańscy dyplomaci donosili już latem 2005 r., kiedy do sprzedaży kontrolnego pakietu 53 proc. akcji Możejek szykował się koncern Jukos stojący wtedy na progu bankructwa po oskarżeniach rosyjskich władz o gigantyczne nadużycia podatkowe. Zakupem akcji Możejek oprócz Orlenu interesowali się wtedy rosyjscy nafciarze, a rząd Litwy najcieplej oceniał ofertę TNK-BP. Analityk branży paliwowej Gitars Nauseda wskazywał amerykańskim dyplomatom, że latem 2005 r. rząd Rosji zwrócił się do rządów Litwy i Holandii o zamrożenie majątku Jukosu, w tym akcji Możejek. Zdaniem Nauseda to pismo Moskwy "stanowi zawoalowaną groźbę, która ma odstraszyć od zakupu Możejek wszystkich nabywców spoza Rosji". Moskwa wystąpiła z takim pismem, gdy zainteresowanie Możejkami zgłosił Gazprom.
W październiku 2006 r. KE zezwoliła Orlenowi na przejęcie Możejek, a dwa miesiące później transakcja została sfinalizowania. Jednak niemal w przeddzień przejęcia litewskiej rafinerii przez Orlen pożar strawił kluczowe instalacje w zakładach, na ponad 1,5 roku ograniczając potencjał produkcyjny Możejek. Niestety, "Nowaja Gazieta" i WikiLeaks nie ujawniły, jak to i późniejsze wydarzenia wokół Możejek komentowali amerykańscy dyplomaci.