Precyzja ataków i ich intensywność mogą świadczyć o tym, że brał w nich udział ktoś z wewnątrz danej organizacji - mówi Piotr Kupczyk z firmy Kaspersky Lab Polska o atakach na rejestry emisji CO2.
Komisja Europejska nakazała zawieszenie do 26 stycznia handlu emisjami CO2 w Unii Europejskiej w następstwie wykrycia cyberataków, których ofiarą padły krajowe rejestry emisji dwutlenku węgla.
Wygląda to na ukierunkowane, skoordynowane ataki przygotowane z myślą o tym, żeby zaszkodzić konkretnej organizacji. Najczęściej komputerowi włamywacze chcą ukraść konkretne informacje albo szantażować swoją ofiarę według mechanizmu: potrafimy się włamać, lepiej róbcie, co wam każemy. Tym razem celem ataku były jednostki emisji CO2, które można przeliczyć na realne pieniądze - miliony euro.
Łatwość i intensywność ataków może świadczyć o tym, że brał w nich udział ktoś z wewnątrz - być może jakiś sfrustrowany pracownik skuszony atrakcyjnymi pieniędzmi.
O intensywności ataków świadczy to, że Polska zdecydowała się wyłączyć system po kilku dniach odbierania informacji o próbach włamania. Widocznie specjaliści doszli do wniosku, że nie poradzą sobie z atakami - nie było sensu się bronić. Bezpieczniej było wyłączyć system.