Biznes Ludzie Pieniądze

Jakie zmiany w emeryturach proponuje rząd?

Marcin Bojanowski, Mariusz Piotrowski
24.01.2011 , aktualizacja: 24.01.2011 10:07
A A A Drukuj
Po wielomiesięcznych sporach w rządzie projekt zmian w systemie emerytalnym jest gotowy. Szczegóły przedstawi dzisiaj rząd. "Gazeta" wie, co będzie w projekcie ustawy:
Donald Tusk
Donald Tusk
ZOBACZ TAKŻE
RAPORTY
Od kwietnia składka przekazywana do OFE spadnie z obecnych 7,3 do 2,3 proc. pensji. Pozostałe 5 proc. zostanie zapisane na specjalnym subkoncie w ZUS i wydane na bieżące emerytury. W kolejnych latach proporcje składek będą się zmieniały tak, żeby w 2017 r. do ZUS szło 3,8 proc., a do OFE 3,5 proc. naszych wynagrodzeń.

- Nowe subkonto w ZUS będzie co roku waloryzowane o wysokość wzrostu gospodarczego i inflację z poprzedniego roku. - W grę wchodziła jeszcze waloryzacja o wysokość oprocentowania obligacji skarbowych, ale byłoby to zbyt skomplikowane - mówi nasze źródło w rządzie.

Powód? Obligacje są różnie oprocentowane: dziesięcioletnie na 5,25 proc., ale już dwuletnie na 4 proc. - Nie wiadomo, które mielibyśmy brać pod uwagę. Dlatego łatwiej waloryzować o wzrost gospodarczy i inflację - tłumaczy nasz rozmówca.

Wybranie takiego wariantu oznacza, że nowe subkonto będzie waloryzowane praktycznie tak samo jak dotychczasowe konto w ZUS, czyli o wzrost funduszu płac. Po co zapisywać to inaczej? - Wychodzi niby na to samo, ale gdybyśmy zapisali to tak samo, wszyscy rzuciliby się nam do gardeł, że między tymi kontami nie ma różnicy - usłyszeliśmy w rządzie.

- Będziemy mieli też prawo do dziedziczenia tej części składek, które zamiast trafić do OFE, zostaną w ZUS. Taką gwarancję mamy dzisiaj w OFE. W umowie z funduszem możemy wskazać osobę, która w razie naszej śmierci dostanie uzbierane tam oszczędności. Przez dziesięć lat OFE wypłaciły bliskim zmarłych ponad 800 mln zł. Z tego ponad 500 mln zł w gotówce, resztę przekazały na ich konta w OFE. Wstępne wyliczenia rządu mówiły, że chodzi o 80 mln zł rocznie.

- Osoby, które same zaczną dodatkowo oszczędzać na emeryturę, dostaną w nagrodę ulgę podatkową, i to obowiązującą już od tego roku! Wyniesie ona na początek 2 proc. od podstawy opodatkowania. Od 2015 r. zwiększy się do 3 proc., a od 2017 wzrośnie do 4 proc. Oznacza to, że osoba z pensją 3,5 tys. zł brutto będzie mogła na początek odkładać 60 zł miesięcznie. Potem, rozliczając PIT, odliczy te dodatkowe składki - w sumie 720 zł - od podstawy opodatkowania. Dzięki czemu zapłaci podatek niższy o blisko 130 zł.

- Zmiany czekają też OFE - będą mogły więcej inwestować na giełdzie. W akcjach będą mogły lokować nawet wszystkie nowe składki, które trafią do nich po 1 kwietnia. Giełdowe limity inwestycyjne dotyczące wszystkich zgromadzonych w OFE oszczędności będą stopniowo rosły. Dziś w akcjach mogą one trzymać do 40 proc. wszystkich pieniędzy, w 2020 r. ma to być 62 proc.

Dla "Gazety"

prof. Krzysztof Rybiński, rektor Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie

Rewaloryzacja składek na subkontach w ZUS o nominalny poziom PKB jest obietnicą bez pokrycia. Już dzisiaj na jedno świadczenie w ZUS składki płaci dwóch pracujących, a za 30 lat te proporcje wyniosą 1 do 1. Nie da się w ten sposób rewaloryzować składek.

Zmniejszenie składki doprowadzi do odcięcia giełdy od strumienia pieniędzy z OFE. Ma to ogromne znaczenie dla planów prywatyzacyjnych rządu. Znaczący odpływ kapitału obniży też wycenę spółek giełdowych. Zwiększenie limitu nie wpłynie na bardziej agresywną politykę OFE. Żaden system emerytalny na świecie nie inwestuje wszystkich składek w akcje, jeśli dochodzi do 50 proc., to już i tak jest dużo.

Jeśli wycofamy się z obowiązkowych emerytur poza pierwszym filarem, to część ludzi może przejeść wszystkie środki na emeryturę. Potem ci nieodpowiedzialni będą się utrzymywali z podatków tych, którzy sumiennie oszczędzali na starość. Taki system należy wprowadzać tam, gdzie jest dobrze wyedukowane społeczeństwo, w Polsce jest na to zdecydowanie za wcześnie.

Ryszard Petru, ekonomista

Zniesienie limitu inwestycyjnego nie jest złym pomysłem, bo fundusze podczas hossy mogą reagować elastycznie i zwiększać wartość inwestycji w portfelu, ale nie będzie to raczej więcej niż 50 proc. Nie ma funduszu emerytalnego na świecie, który inwestowałby w akcje więcej niż połowę środków. Mają przecież zarabiać środki na emeryturę we w miarę bezpieczny sposób. Wadą waloryzacji o nominalną wartość PKB jest zagrożenie, że jakiś nowy rząd może tę koncepcję zmienić. W sporze o OFE przyszedł czas na to, by wszystkie strony usiadły i szukały kompromisu.

Rząd ma prawo promować i zachęcać Polaków do oszczędzania na emeryturę, jednak tworzenie ulg podatkowych ma sens tylko przy likwidacji innych ulg, bo państwo nie może wspierać wszystkich. Ważne, aby tak jak w przypadku reformy emerytalnej z 1999 r. określono od razu system docelowy, nie na zasadzie "co będzie dalej - zobaczymy".

Wiktor Wojciechowski, Forum Obywatelskiego Rozwoju

Obniżenie składki na tak długo wskazuje na to, że nie jest to rozwiązanie antykryzysowe, tylko trwała i istotna jej redukcja, co oceniam źle. Im więcej pieniędzy będzie w ZUS, tym więcej wydamy ich dzisiaj, kosztem oszczędności. W kolejnych dekadach, gdy znacząco wzrośnie liczba emerytów, znacznie trudniej będzie o sfinansowanie wszystkich świadczeń. Wolałbym, aby mniejsza część emerytury zależała od państwa, tymczasem propozycje rządu to więcej zobowiązań spadających na państwo.

W kilku ostatnich latach rentowność obligacji była niższa niż PKB, co oznacza, że dla państwa tańsza byłaby emisja obligacji niż waloryzacja zobowiązań emerytalnych o PKB i inflację. Rząd decyduje się więc na wyższy koszt obsługi długu ukrytego niż jawnego.

Czy Polacy dorośli do oszczędzania na emeryturę na własną rękę? Już teraz oszczędzamy na starość, jednak nie sądzę, by planowane ulgi podatkowe zwiększyły wielkość tych oszczędności, zmienią tylko ich strukturę.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów