Razem można więcej. Do takiego wniosku doszedł Parlament Europejski i zaproponował państwom członkowskim utworzenie nowego mechanizmu polityki unijnej, tzw. paktu solidarności. - Kryzys pokazał, jak bardzo gospodarki europejskie są ze sobą powiązane. Pakt solidarności ma pokazać, że będziemy solidarni też po kryzysie i znajdziemy środki na finansowanie przyszłościowych inwestycji - powiedział Alain Lamassoure, przewodniczący komisji budżetowej Parlamentu Europejskiego, który w Polsce rozpoczął objazd po stolicach europejskich, namawiając do nowego rozwiązania.
Czym ma być pakt? Jak podkreśla Lamassoure, nie ma to być kolejny worek, do którego wpadnie część budżetu Unii, ale porozumienie, jak wykorzystać obecne i przyszłe środki finansowe.
Głównym elementem nowego paktu ma być koordynacja polityki budżetowej aż do poziomu zawartości budżetu poszczególnych krajów. Państwa członkowskie mają razem decydować, w jaki sposób zamierzają realizować większe inwestycje i jak podzielić związane z nimi wydatki. Dzięki wspólnemu ustalaniu całkowite koszty mają być niższe, zaś Bruksela będzie pewna, że poszczególne kraje mają pieniądze na realizację najważniejszych unijnych priorytetów, m.in. w dziedzinie energii czy badań naukowych.
Kolejnym elementem paktu solidarności są euroobligacje, czyli wspólne zaciąganie pożyczek przez wszystkie kraje Unii lub kilka państw zainteresowanych inwestycją, na którą potrzebny jest kredyt. Ponieważ euroobligacje będą bardziej wiarygodne dla rynków finansowych, kredyt może być udzielony na lepszych warunkach.
Zdaniem Parlamentu Europejskiego w czasach kryzysu pakt solidarności odbuduje zaufanie rynków finansowych do krajów Unii. Z kolei po kryzysie zapewni, że znajdą się fundusze na finansowanie unijnych sektorów priorytetowych. - Wydając razem, wydaje się lepiej, taniej, bardziej solidarnie i co najważniejsze, bardziej efektywnie - podsumował pakt solidarności Alain Lamassoure.