- Nie proponuję terapii szokowej - zastrzegł prof. Leszek Balcerowicz. - Niech rząd potraktuje to jak koło ratunkowe i wybierze z całej palety propozycji te rozwiązania, które będzie chciał zrealizować.
Co proponuje Balcerowicz i jego fundacja Forum Obywatelskiego Rozwoju? Plan podzielono na pięć części, z których najważniejsza jest pierwsza: przyspieszenie prywatyzacji. Zamiast zapowiadanych przez ministra skarbu 15 mld zł rząd mógłby zebrać nawet 27 mld zł.
Skąd? Dokończenie prywatyzacji Enei, Energi i Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin dałoby dodatkowe 14 mld zł. Pozbycie się 32-proc. pakietu akcji KGHM to kolejne 10-11 mld zł. Nawet 15 mld zł może dać sprzedaż 10 proc. akcji w PKO BP, PZU, PGE, Tauronu i PGNiG.
- Nie oczekuję, że przed wyborami premier będzie robił drastyczne cięcia. Dzięki wykorzystaniu prostych rezerw rząd zyskałby czas na przeprowadzenie zmian systemowych - mówi Balcerowicz. Chodzi m.in. o dokończenie reformy emerytalnej: stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego, powrót do ogólnego systemu górników i mundurowych oraz objęcie najbogatszych rolników podatkiem PIT i składkami emerytalnymi na ZUS.
Balcerowicz podpowiada też inne oszczędności: • wstrzymanie planowanego wydłużenia urlopów macierzyńskich, • obniżenie zasiłku pogrzebowego do 1,1 tys. zł, a także chorobowego i opiekuńczego z 80 do 60 proc. pensji, • modyfikację ulgi prorodzinnej, • rezygnację z podwójnego becikowego, • zniesienie zwrotu części VAT za materiały budowlane i likwidację obniżonej stawki VAT na usługi hotelarskie.
- Oszczędności nie pojawią się z dnia na dzień, ale i tak od tego nie uciekniemy. Im szybciej to zrobimy, tym szybciej będzie się rozwijała gospodarka - przekonuje Balcerowicz.
Przedstawiony przez niego plan to odpowiedź na rządowe propozycje obniżki składki do OFE. Ma ona spaść z 7,3 do 2,3 proc. Pozostałe 5 proc. zostanie w ZUS i pójdzie na wypłatę bieżących emerytur. Dzięki temu państwo zaoszczędzi w tym roku 11 mld zł. O tyle mniej będzie musiało dopłacić ZUS-owi. - Przecież w ZUS nie ma realnych pieniędzy, tylko obietnice polityków - krytykuje Balcerowicz.
Według niego obniżenie składek do OFE spowolni wzrost gospodarczy i obniży wysokość przyszłych emerytur. Jeszcze w poniedziałek minister Michał Boni zapewniał, że przyszli emeryci na zmianach nie stracą. Według szacunków rządu dzisiejszy 40-latek zarabiający średnią pensję dostanie na starość 2083 zamiast 2047 zł. 30-latek zamiast 2196 może liczyć na 2254 zł, a emerytura 20-latka wzrośnie z 2723 do 2786 zł.
- Rząd wyciąga liczby z kapelusza - denerwuje się Balcerowicz. Przypomina, że nie da się policzyć, ile wyniosą emerytury w 2060 r. Ich wysokość zależy od zbyt wielu czynników, m.in. tempa wzrostu gospodarczego, który przez obniżkę składek do OFE będzie niższy. - Nie możemy pozwolić na to, żeby rząd wciskał nam kit - dodaje.
Balcerowicz ostrzega: propozycje rządu mogą być niekonstytucyjne. I apeluje do prezydenta Bronisława Komorowskiego: - To pan jako strażnik konstytucji powinien pilnować, żeby nie była łamana.
Co o propozycjach Balcerowicza myślą inni ekonomiści? - Te zmiany są potrzebne, dyskutujemy o nich od lat. Wierzę, że ten rząd jest racjonalny i nie może bez końca odrzucać podnoszonych przez większość środowiska ekonomicznego argumentów - mówi Janusz Jankowiak, ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
- Istnieje duże ryzyko, że obniżka składki do OFE da politykom tyle luzu, że odłożą potrzebne reformy. To byłoby najgorsze rozwiązanie - dodaje ekonomista Ryszard Petru.