Już drugi rok z rzędu o tytuł najlepszego filmu ubiega się aż 10 produkcji. Na to, czy nominacja do Oscara przełoży się na kasowy sukces, ma wpływ wiele czynników, w tym data rozpoczęcia dystrybucji oraz tematyka filmu.
Największe szanse na wzrost zysków mają filmy nowe, nadal wyświetlane w kinach.
"WSJ" przypomina, że rzadkością jest, by po nominacji do Oscara jakiś film powracał do dystrybucji kinowej. Gazeta sceptycznie podchodzi też do filmów obecnych już na DVD, wśród tegorocznych nominowanych jest to między innymi "The Social Network".
- To zależy od wielu czynników - mówi Paul Dergarabedian z Hollywood.com. - Jak długo film jest obecny na rynku? Jaka jest konkurencja? Jakiego rodzaju jest to film? - zadaje najważniejsze pytania.
Niektóre tytuły z tegorocznych nominacji zdecydowanie nie należą do najprostszych do sprzedania, jak na przykład thriller psychologiczny "Czarny Łabędź" czy "127 godzin", w którym uwięziony turysta amputuje sobie dłoń.
Gazeta zwraca uwagę, że szansa na Oscara może nie tylko uratować film od zapomnienia, ale także zwiększyć sprzedaż o miliony dolarów. Zeszłoroczna nominacja dla "Avatara" przyniosła skok na amerykańskim rynku z 595 mln dol. do 760 mln dol. Rok wcześniej, po ogłoszeniu nominacji dla "Slumdoga. Milionera z ulicy" zanotował on skok z 44 mln dol. do 143 mln dol.
"WSJ" największe szanse na wzrost sprzedaży daje nominowanemu aż w 12 kategoriach "Jak zostać królem".