W 2010 r. Ford zarobił na czysto 6,6 mld dol. - najwięcej w ciągu dekady. Ale kurs akcji koncernu spadł, bo inwestorzy spodziewali się większych zysków i zaniepokoiło ich pogorszenie wyników koncernu na koniec roku.
Zeszły rok przyniósł Fordowi fantastyczne zyski. Koncern zarobił na czysto 6,6 mld dol. To ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej, kiedy Ford miał 2,7 mld zysku netto i w ogóle najwięcej przez ostatnie dziesięć lat. Ostatni raz tak tłuste profity koncern miał w 1999 r., kiedy na czysto zarobił 7,2 mld dol.
Jako jedyny z amerykańskich producentów samochodów Ford w czasie kryzysu na przełomie 2008 i 2009 r. nie musiał prosić Białego Domu o pomoc publiczną i to poprawiło reputację koncernu. W zeszłym roku marka Forda była najpopularniejsza wśród amerykańskich kierowców - pierwszy raz od 2003 r. wyprzedzając Chevroleta i Toyotę.
Fordowi udało się uniknąć zabiegów o państwową pomoc, bo przed kryzysem koncern zaciągnął 23,5 mld dol. kredytu, dając w zastaw cały swój majątek, łącznie ze znakiem firmowym. Teraz koncern wykorzystał poprawę koniunktury i w 2010 r. zmniejszył całe swoje zadłużenie z 33,6 do 14,5 mld dol. Dzięki temu koncern zaoszczędzi co rok ponad 1 mld dol. na spłacie odsetek.
Jednak po ogłoszeniu tak dobrych wyników kurs akcji Ford spadł aż o 13 proc. Bo inwestorzy i analitycy spodziewali się zysków większych o około jedną dziesiątą. Ale niespodziewanie pod koniec roku wyniki Forda pogorszyły się. W ostatnim kwartale 2010 r. koncern na czysto zarobił tylko 190 mln, podczas gdy w ostatnim kwartale 2009 r. było to 886 mln dol. Z zaniepokojeniem inwestorzy odnotowali kiepskie wyniki Forda w Europie, gdzie w ostatnim kwartale zeszłego roku koncern miał 51 mln dol. straty operacyjnej ze sprzedaży aut, choć wcześniej zapowiadał zyski.
- Zdajemy sobie sprawę, że nie spełniliśmy oczekiwań ludzi. Ale nie ustaniemy w staraniach i będziemy robić lepszą robotę - zapewniał szef finansów Forda Lewis Booth. To nie będzie łatwe. W zeszłym roku Ford sprzedał szwedzkiego producenta aut Volvo i większość swoich akcji japońskiej Mazdy. W ten sposób koncern zakończył wyprzedaż swoich sreber rodowych - akcji firm motoryzacyjnych w Europie i Azji. I teraz nie ma już majątku, którego sprzedaż mogłaby znacząco poprawić wynik finansowy.
W ramach oszczędności Ford zlikwidował też w USA markę aut Mercury i według firmy doradczej Edmunds.com aż 39 proc. kierowców kupujących auta Mercury nie przesiądzie się teraz do samochodów marki Ford, lecz wybierze pojazd konkurencji z Japonii lub Korei. To znaczy, że Ford będzie musiał intensywnie niż dotąd zabiegać o względy klientów w USA, by utrzymać udział w tamtejszym rynku.
Wychodzenie gospodarki z kryzysu oznacza też wzrost kosztów, np. na zakupy surowców i materiałów. Ford będzie też musiał poprawić zarobki swoich robotników. Koncern już zapowiedział, że 40,6 tys. jego robotników w USA z zysku za zeszły rok dostanie po 5 tys. dol. premii i będzie to pierwsza taka wypłata u Forda od 1999 r.