Biznes Ludzie Pieniądze

Rząd PO i Julia, czyli kto zapracuje na nasze emerytury?

Leszek Kostrzewski, Piotr Miączyński
31.01.2011 , aktualizacja: 30.01.2011 21:43
A A A Drukuj
Co robić aby w Polsce rodziło się więcej dzieci? - Starać się, starać - wzdycha Sławomir Neumann, poseł PO, prywatnie ojciec czwórki
Julka Żółtowska urodzi się w kwietniu w Szczecinie. Rodzice: 27-letni Ryszard i 25-letnia Ukrainka Anna, myślą dla niej o studiach medycznych. Statystycznie Julię czeka spokojne życie do dziewięćdziesiątki, a może i setki. Pytanie tylko, kto będzie zarabiał na jej emeryturę?
Julka Żółtowska urodzi się w kwietniu w Szczecinie. Rodzice: 27-letni Ryszard i 25-letnia Ukrainka Anna, myślą dla niej o studiach medycznych. Statystycznie Julię czeka spokojne życie do dziewięćdziesiątki, a może i setki. Pytanie tylko, kto będzie zarabiał na jej emeryturę?
Ilu stulatkom ZUS wypłaca emerytury?
Ilu stulatkom ZUS wypłaca emerytury?
Ile będzie brakować ZUS-owi na emerytury?
Ile będzie brakować ZUS-owi na emerytury?
Julka Żółtowska urodzi się w kwietniu w Szczecinie. Będzie jednym z ponad 400 tys. niemowląt, które pojawią się na świecie w tym roku. Witaj, roczniku 2011!

Te ponad 400 tys. to i dużo, i mało. Dużo, bo jeszcze osiem lat temu rodziło się tylko 350 tys. dzieci rocznie. Mało, bo w 1983 r. było ich 724 tys. (ciężka zima, jak widać, sprzyjała prokreacji).

Na początku Julka będzie żyła w kraju 38-milionowym. Kiedy stanie się Julią i skończy studia, Polska będzie mieć już o 2 mln mieszkańców mniej. A gdy zbliży się do sześćdziesiątki, nad Wisłą żyć będzie ledwo 31 mln Polaków.

Ale o tym za chwilę.

Ojcem Julki jest 27-letni dziś Ryszard, tester oprogramowania telekomunikacyjnego. Matką - Anna, 25-letnia Ukrainka po socjologii i ekonomii, przed ciążą pracowała jako specjalista do spraw eksportu w firmie handlowej.

Ciąża Anny w wieku 25 lat to mniej więcej nasza krajowa średnia. Statystycznie kobieta rodzi w Polsce dziecko ok. 26. roku życia. 20 lat temu kobiety rodziły pierwsze dziecko, mając nieco ponad 23 lata.

Kim będzie Julia, gdy dorośnie?

- Chcielibyśmy posłać nasze dziecko na kierunek lekarsko-dentystyczny, bo oboje mieliśmy problemy ze znalezieniem pracy - opowiada pan Ryszard. - To jedyne studia, po których ma się pewny fach w ręku: ludzie chorują, potrzebują pigułek, zęby się psują - wyjaśnia.

Pan Ryszard ma dobrą intuicję. Starsi ludzie potrzebują opieki. A starych Polaków będzie mocno przybywać.

Na początek plus. W 1950 r. średnia długość życia mężczyzn wynosiła ledwie 56,07 lat, kobiet - 61,68 lat. Dzisiaj Polacy żyją średnio 71,5 lat, a Polki - 80. Julię czeka więc spokojne życie nawet do dziewięćdziesiątki, a jeśli będzie o siebie dbać - nawet setki.

ZUS w ubiegłym roku wypłacał emerytury 1,9 tys. osobom w wieku 100 lat i więcej. To najwięcej, od kiedy prowadzona jest taka statystyka. Zakład, aby precyzyjniej prognozować, ile i komu będzie wypłacał emerytur, wprowadził w swoich tablicach nową grupę wiekową: 100-110 lat. Jeszcze parę lat temu coś takiego było w ogóle nie do pomyślenia.

A teraz duży minus. Dziś na jednego emeryta przypada czterech pracujących. Kiedy Julia skończy 20 lat, na emeryta będzie przypadać tylko dwóch pracujących. Gdy przekroczy pięćdziesiątkę, w kraju będzie 14 mln pracujących i aż 11 mln emerytów oraz rencistów. ZUS nie ma żadnych zachomikowanych pieniędzy - emerytury wypłaca ze składek odprowadzanych przez pracujących. Ale tych składek brakuje już dziś - aby emeryci nie wyszli na ulice, państwo dopłaca ZUS-owi co roku ponad 40 mld zł. Kiedy Julia ukończy gimnazjum i pójdzie do liceum, na emerytury zabraknie od 100 (wariant optymistyczny) do 140 mld zł (wariant pesymistyczny).

Fundusz na przyszłość wydany tu i teraz

Razem z reformą emerytalną 11 lat temu powołano tzw. Fundusz Rezerwy Demograficznej, który ma gwarantować wypłatę emerytur za kilkadziesiąt lat.

Wojciech Nagel, wiceprzewodniczący rady nadzorczej ZUS i wykładowca demografii w Collegium Civitas: - To fundusz solidarności z przyszłymi pokoleniami. Z czegoś trzeba będzie im wypłacać emerytury. Nie możemy naszych potomków zostawić samym sobie.

Skarbonkę FRD mieliśmy rozbić dopiero po roku 2020. Powinno być w niej wtedy co najmniej 100 mld zł. Ile jest teraz? Ok. 10 mld zł. Dlaczego tylko tyle? Przez politykę.

Do funduszu trafiają składki płacone przez Polaków na ubezpieczenia społeczne. Początkowo było to 0,1 proc. podstawy wymiaru składki emerytalnej, potem miało być coraz więcej - docelowo 1 proc. Tyle że kolejne rządy miały fundusz w głębokim poważaniu. Dziś do FRD trafia tylko 0,35 proc. składki.

Owszem, gabinet Donalda Tuska w styczniu 2009 r. przepchnął przez parlament ustawę, która na łatanie braków w emerytalnej kasie (czyli właśnie FRD) przeznaczała 40 proc. z prywatyzowanych spółek. Ale w ubiegłym roku z kont funduszu rząd zabrał 7,5 mld zł, tłumacząc się trudną sytuacją finansów publicznych. W tym roku weźmie kolejne 4 mld zł.

- Za puste konta Funduszu Rezerwy najbardziej odpowiada rząd PiS. To w okresie największej koniunktury w latach 2006-07 fundusz powinien być najszybciej zasilany. A nie był - twierdzi Jeremi Mordasewicz, członek rady nadzorczej ZUS

I dodaje gorzko: - Nie widzę w politykach zrozumienia powagi sytuacji. Myślą tylko w kategoriach najbliższych wyborów. Efekt będzie taki, że jeżeli nic się nie zmieni, już w 2025 r. nie będziemy w stanie dopłacać do emerytur. Po prostu budżet nie będzie miał z czego. Trzeba będzie podwyższyć podatki.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    53 głosy