Biznes Ludzie Pieniądze

Niemcy kuszą młodych piekarzy, stolarzy, mechaników

Joanna Blewąska, Łódź
31.01.2011 , aktualizacja: 31.01.2011 20:56
A A A Drukuj
Rzemieślnicy nie będą kształcić uczniów, bo nie dostają na to pieniędzy. - Problem w tym, że już dziś brakuje nam młodych pracowników - przyznają. - W dodatku coraz mocniej kuszą ich Niemcy
Na zdjęciu właściciel łódzkiej piekarni Feliks Ponitka (z prawej) i jeden z jego uczniów. Ponitka chce ich uczyć zawodu. Ale brak refundacji pokrzyżuje mu plany
Na zdjęciu właściciel łódzkiej piekarni Feliks Ponitka (z prawej) i jeden z jego uczniów. Ponitka chce ich uczyć zawodu. Ale brak refundacji pokrzyżuje mu plany
Niemal każdy rzemieślnik - piekarz, stolarz, mechanik - ma dwójkę lub trójkę uczniów. Szkoli ich do zawodu, płaci niewielkie wynagrodzenie. Koszty nauki refundował do tej pory Ochotniczy Hufiec Pracy z Funduszu Pracy. - Trzy lata nauki młodego pracownika kosztują mnie blisko 12 tysięcy złotych. Tyle wydaję na składki do ZUS, badania, ubrania. I wynagrodzenie, ok. 200 zł miesięcznie - opowiada Feliks Ponitka, właściciel piekarni przy ul. Lutomierskiej.

Z Funduszu Pracy zwracane miał ok. 8 tys. zł.

Dziś ma dziewięciu pracowników i trójkę uczniów. Ci ostatni uczą się wyrabiać ciasto, kręcić chleb i bułki. Umowy mają podpisane, Ponitka jednak refundacji nie dostał. - A teraz już nawet nie są podpisywane nowe umowy - narzekają rzemieślnicy. - Wszystko zostało wstrzymane przez ministerstwo.

Departament Funduszy Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej informuje, że pieniędzy na refundację kosztów nauki jest mniej. W tym roku w Funduszu Pracy zarezerwowano 170 mln zł. W ubiegłym było 230 mln zł. - A już wtedy ta kwota nie była wystarczająca - mówi Antoni Urbanek, komendant OHP w Łodzi.

- Nie zgadzamy się i będziemy protestować - denerwują się przedsiębiorcy zrzeszeni w Izbie Rzemieślniczej w Łodzi. - Tym bardziej że Fundusz Pracy tworzą nasze składki. To nasze pieniądze!

Do protestu mają włączyć się wszystkie izby w Polsce. Pomóc chce Związek Rzemiosła, który zrzesza 300 tysięcy mikro, małych i średnich firm.

Tylko łódzki Cech Piekarzy pośredniczył w podpisaniu w ostatnich miesiącach umów z 60 uczniami. - I nic, wszyscy czekamy w zawieszeniu - mówi Grażyna Zachoszcz, dyrektor biura Cechu Piekarzy w Łodzi.

- Czekamy na refundację. Jeśli jej nie będzie, zrezygnuję ze szkolenia młodych - mówi Jan, właściciel zakładu mechaniki pojazdowej. - Będę pracował sam, na swoje utrzymanie. I tyle.

Twierdzi, że taka postawa rzemieślników zahamuje rozwój małej przedsiębiorczości. Jednocześnie przyznaje, że młodym pracownikom oferujemy niewiele, chętnych do pracy jest coraz mniej. A tych, którzy zostali, chcą nam podebrać Niemcy. Bo u nich, jak i w Polsce, brakuje w przedsiębiorstwach rąk do pracy. Paweł Saar, prezes Izby Rzemieślniczej w Łodzi, z niepokojem obserwuje to, co robią Niemcy. - Już w pierwszym roku nauki oferują Polakom 750 euro, do tego zakwaterowanie i wyżywienie. W trzecim roku większość może zarabiać 1,5 tys. euro - napisał w liście do Jolanty Fedak, minister pracy i polityki społecznej. - To oczywiste, że te osoby nie wrócą do kraju, a zostaną wykwalifikowanymi pracownikami uzupełniającym braki kadrowe przedsiębiorstw niemieckich.

W Polsce szkolnictwo zawodowe zejdzie na zupełny margines. - Będziemy mieć setki "studentów", ale bez pracy - dodaje Ponitka.



Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów