Dyskutowali nad tym uczestnicy panelu energetycznego forum "Zmieniamy polski przemysł". Optymizmem, niestety, nie powiało.
Od kilku lat mówi się o tym, że stare, wybudowane w latach PRL, elektrownie dożywają swoich dni i potrzebne będą nowe. Ale choć prezesi państwowych spółek energetycznych od dwóch lat zapowiadają wielkie inwestycje, to na razie żaden przetarg na budowę nowego bloku nie został rozstrzygnięty. Zaś zagraniczne koncerny działające w Polsce wstrzymały inwestycje, bo wciąż nie wiadomo, co będzie się działo z uprawnieniami do emisji CO2 w latach 2013-20.
Polska wynegocjowała okres przejściowy, zanim od 2020 r. nasze elektrownie będą kupować wszystkie uprawnienia na aukcjach, ale nie wiadomo, jak on będzie działał, zwłaszcza kto i na jakich zasadach dostanie "ulgowe uprawnienia". A dopóki to nie zostanie rozstrzygnięte, nie wiadomo też, czy państwowym firmom uda się pożyczyć pieniądze na inwestycje.
- Połowa mocy musi być wymieniona, a otoczenie regulacyjne zniechęca do inwestycji w źródła, w które emitują CO2. Zniechęca w ogóle do technologii opartych na paliwach kopalnych, zwłaszcza węglu - mówił Dariusz Marzec, były wiceminister skarbu, a dziś szef zespołu ds. energetyki w KPMG. - Polskie firmy energetyczne będą miały problemy z finansowaniem inwestycji.
I opowiadał, że dzięki subsydiom powstają źródła solarne w miejscach, gdzie słońce świeci 15 dni w roku. - Sensu ekonomicznego to nie ma. Konkurencyjność gospodarki poszczególnych krajów przekłada się na konkurencyjność UE. Fundujemy sobie zagrożenie dla konkurencyjności na rynku globalnym - dowodził.
Delikatnie zgadzał się z nim Matthias Jochem z europejskiej filii japońskiego giganta Hitachi. - Wielu graczy krytykuje "przesadną reakcję", konwencjonalna i tania energia (np. z elektrowni węglowych) jest jednak ciągle niezbędna do utrzymania konkurencyjności na międzynarodowym rynku energii - mówił.
Czy szansą dla Polski mogą być technologie czystego węgla, zwłaszcza wychwytywanie CO2 i składowanie go pod ziemią (tzw. CCS)? Prezes państwowej Polskiej Grupy Energetycznej Tomasz Zadroga tłumaczył, że potrzebne jest dużo solidniejsze wsparcie niż dotychczasowe współfinansowanie pilotażowych instalacji z unijnego budżetu. - Trudno sobie wyobrazić inwestycje w czysty węgiel, jeśli one będą po uruchomieniu najdroższe na świecie. Jeśli jest wsparcie dla wiatru czy wody, to dlaczego nie dla czystego węgla?- pytał. I przekonywał. - Węgiel też może być zielony, choć to trudne do uwierzenia.
Odnawialne źródła energii, jak wiatr czy woda są w UE subsydiowane, ale dotacje do energetyki opartej na paliwach kopalnych nie budzą w UE entuzjazmu, choć np. Brytyjczycy rozważają pośrednie wsparcie dla nowych elektrowni jądrowych, tak aby mogły konkurować z wybudowanymi wcześniej blokami gazowymi.